Niemożliwe stało sie możliwe! Energa Czarni Słupsk po pięknej walce pokonała PGE Turów Zgorzelec 99:98.
Nie tak wyobrażali sobie pierwsze półfinałowe spotkanie kibice w Zgorzelcu. Ich drużyna prowadziła przez niemal cały czas by na końcu doprowadzić do dogrywki.
Od początku meczu stroną dominującą byli gospodarze. Szybkie kontry i dobra skuteczność w rzutach z dystansu wyprowadziła zgorzelczan na kilkupunktowe prowadzenie. Główną rolę w zespole Pawła Turkiewicza odgrywali Krzysztof Roszyk oraz Alex Harris. To oni zdobywali najważniejsze punkty w pierwszej połowie, która zakończyła się wynikiem 45:35.
Po wznowieniu gry Turów grał swoje ,a przewaga urosła już do 14 punktów. W czwartej kwarcie nastąpił przełom. Energa Czarni Słupsk zdobyła 11 punktów z rzędu i wyszła na drugie prowadzenie w niedzielnym półfinale. Na 17 sekund przed końcem był remis 84:84 i piłkę mieli gospodarze. Niestety nie udało im się wykorzystać swojej szansy i potrzebna była dogrywka.
W dodatkowej kwarcie pierwsze punkty zdobyli gospodarze, po celnym rzucie za dwa Tyusa Edneya. Następnie swoją szansę z rzutów wolnych wykorzystał Chris Booker i po raz kolejny był remis. Chwilę potem punkty zdobył Dragisa Drobnjak, Bennett oraz Roszyk i bliżej zwycięstwa byli wicemistrzowie Polski. Na nieszczęśnie zgorzelczan, Czarne Pantery znów miały znakomitą serię, w której zdobyli 6 oczek z rzędu. Celnym rzutem za trzy odpowiedział Brayan Baileya, a następnie dwa punkty dorzucił Edney i znów w hali w Zgorzelcu był remis 94:94. Ostatnie punkty dla gości zza linii 6,25 zdobył Antonio Burks i Czarni znów objęli prowadzenie 99:96. Na koniec za dwa trafił Bailey, ale to nie wystarczyło i Energa Czarni wygrała swoje pierwsze w historii spotkanie w półfinale.
PGE Turów Zgorzelec - Energa Czarni Słupsk 98:99 (23:17; 22:18; 21:17; 18:32; 14:15)
Turów: Bailey 20pkt (3/4za3), Roszyk 19pkt, Harris 14pkt, Edney 11pkt 5ast, Turek 10pkt.
Czarni: Bennett 25pkt (7/10za2, 3/6za3), Booker 20pkt 9zb, Kedzo 18pkt 5zb, Burks 10pkt (2/2za3).