Robert Horry, który w finale 1995 roku grał przeciwko Orlando Magic w finale NBA, odniósł się do dwóch niecelnych rzutów Dwighta Howarda w końcówce 4 meczu w tegorocznym finale NBA.
Horry uważa, że nietrafienie dwóch kolejnych rzutów nie było niczym wyjątkowym a w finale w 1995 roku graczowi Magic, Nickowi Andersonowi przytrafiła się o wiele większa gafa.
Howard nie trafił dwóch kolejnych rzutów wolnych w tegorocznym finale, ale Nick Anderson w 1995 roku nie trafił czterech kolejnych rzotów wolnych w pierwszym meczu tamtego fianłu.
"Howard nie był tak kiepski jak Nick," - komentował wczoraj Horry, "ponieważ Nick nie trafił czterech kolejnych rzutów wolnych a do tego Nick był o wiele lepszym egzekutorem rzutów wolnych niż Dwight."
NIe wiem na ile może to być pocieszające dla Howarda i jego drużyny, którzy na wygranie tegorocznego finału mają już tylko teoretyczne szanse.