Z Los Angeles dochodzą słuchy, że Kobe Bryant może nie skorzystać z możliwości przedłużenia kontraktu z L.A. Lakers a co za tym idzie z dniem 1 lipca stanie się on wolnym agentem i będzie mógł negocjować dowolną sumę kontraktu z dowolnym kluibem NBA.
Wiadomo jednak, że taka opcja nie jest żadnym rozwiązaniem dla włodarzy klubu z L.A. i wszystko wskazuje na to, że Bryant może stać się pierwszym zawodnikiem od czasu Michaela Jordana, który zarobi 30 milionów dolarów za jeden sezon gry.
Strategia klubu Lakers obliczona jest na zdobycie kolejnych tytułów mistrzowskich w kolejnych latach, więc Lakers nie pozwolą sobie na zrezygnowanie z Kobe'iego. Raport umieszczony w Los Angeles Times wskazuje, że w przypadku przedłużenia obecnego kontraktu Bryant zarobiłby 135 milionów dolarów za pieć lat gry.
Jeżeli jednak Kobe i jego agent zdecydują się na poczekanie i nie podpisywanie przedłużenia umowy, mówi się o sześcioletnim kontrakcie, kótry prawdopodobnie osiągnie sumę 169 milionów dolarów. Ponieważ Bryant jest graczem z ponad dziesięcioletnim stażem, będzie miał prawo do podpisania umowy na 105% procent tej kwoty. To w sezonie 2009/20010 dało by mu zarobek na poziomie 22,325,000 dolarów za sezon gry. W każdym następnym sezonie zarobek Kobe-iego rósłby o 10,5%.
Jeżeli Postraszeni Lakers zdecydują się na podpisanie takiej umowy Kobe w sezonie 2013/2014 zarobiły 31,7 miliona dolarów z w kolejny trochę ponad 34 miliony.
Jeżeli natomiast Lakers zdecydowaliby się zrezygnować z Bryanta będzie on mógł podpisać kontrakt z dowolnym klubem na sumę 128,6 miliona za pięć lat, co w sezonie 2013/2014 da mu roczny zarobek na poziomie 29,1 miliona.
Po prostu jestem ciekawy ile dostaje np. Gasol? Bo szczerze to ich w rola choćby w tym mistrzostwie jest porównywalna.