Wicemistrz polski PGE Turów Zgorzelec rozważa wycofanie się z rozgrywek pucharu Eurocup. Przygraniczny klub nie ma pewności, czy budżet jakim będą dysponować będzie stabilny.
- Prawdopodobieństwo zgłoszenia zespołu do startu oceniam na 50 procent. Powodem niepewności są finanse. Nie wiem, ile pieniędzy dostaniemy od PGE, a od tego są uzależnione nasze ruchy kadrowe - wyjaśnia prezes Turowa Jan Michalski.
Cały czas niewiadomo, kto zostanie nowym szkoleniowcem. W poprzednim sezonie zgorzelecki zespół prowadził Paweł Turkiewicz. Młody trener wykonał plan minimum i awansował do finału Polskiej Ligi Koszykówki. Czy zostanie z nim przedłużona umowa? Wszystko zależeć będzie od zarządu klubu, który do końca czerwca ma czas na podjęcie ostatecznej decyzji, czy weźmie udział w europejskich pucharach. Jeśli tak to w Zgorzelcu zobaczymy doświadczonego trenera, który już wcześniej miał styczność z koszykówką na prawdziwym europejskim poziomie.
W tej sprawie działacze czarno-zielonych kontaktowali się z byłym szkoleniowcem reprezentacji Polski Andrejem Urlepem. Słoweński trener ostatnio był łączony z prowadzeniem ,,przyszłego" Śląska Wrocław. -Jakiej klasy będzie trener? To zależy od decyzji, czy będziemy grać w pucharach, czy nie - mówi na łamach Przeglądu Sporotwego prezes wicemistrzów Polski.
Nawet jeśli Polska Grupa Energetyczna będzie ,,wypłacalna" to tak, czy inaczej klub będzie musiał cały skład budować od początku. Bowiem wszystkim zawodnikom pokończyły się kontrakty. W Zgorzelcu bardzo by chciano, żeby został doświadczony Tyus Edney. Amerykanin po dobrym sezonie na pewno będzie chciał o wiele więcej zarabiać, a raczej wydaje się mało prawdopodobne, by zgorzelecki zespół było stać na tego zawodnika.