Po pozyskaniu Vince'a Cartera i stracie Hedo Turkoglu Orlando Magic stara się o uzupełnienie składu w trochę inny sposób. Zespół Marcina Gortata zamierza zdobyć dwóch wolnych zawodników - Rasheeda Wallace'a i Brandona Bassa. Kolejny zawodnicy to kolejne wydatki, a więc mniej na podwyżkę, bez której Marcin Gortat raczej w Orlando nie zostanie
Magic, zwłaszcza po porażce z Lakers w finale NBA, dość wyraźnie potrzebują wzmocnień w przedniej linii zespołu. Dlatego w przyszłym tygodniu oferty z Orlando otrzymać ma ciekawy duet: weteran Rasheed Wallace z Detroit Pistons i młody Brandon Bass z Dallas Mavericks.
34-letnim Wallacem zainteresowani są też Boston Celtics. Wallace w NBA jest już od 14 sezonów i cieszy się reputacją enigmatycznego, ale niesamolubnego gracza z bardzo przydatnym doświadczeniem.
Wallace mógłby oczywiście pozostać w Detroit, ale wyraził chęć zakończenia kariery w rywalizującej o mistrzostwo drużynie z Zachodu. Tak dla Bostonu, jak i dla Orlando, mógłby być dobrą odpowiedzą na Shaquille'a O'Neala w Cleveland Cavaliers.
Z kolei 24-letni Bass trafił do ligi jako wybrany w drugiej rundzie draftu przez New Orleans Hornets. Ma opinie dobrego "zbierającego", co mogłoby się okazać pomocne dla drużyny Dwighta Howarda.
Co oznacza to dla Marcina Gortata? Z pewnością nic dobrego. Jeśli Polak ma zostać w Orlando, to musi dostać wysoką podwyżkę, a z każdym nowym zawodnikiem pula wynagrodzeń będzie malała.