Miami Heat po długich poszukiwaniach rozgrywającego wreszcie dopięli swego i udało im się zakontraktować ciekawego gracza. Po nieudanych rozmowach m.in z Andre Millerem oraz Jamalem Tinsleyem do Heat powędruje zawodnik, który już kiedyś grał na Florydzie.
Gracz ten występował jednak w innej drużynie z tego stanu - Orlando Magic, a później przeniósł się do Europy. Teraz po roku przerwy wraca z powrotem do najlepszej ligi świata. O kim mowa?
Tym kimś jest Carlos Arroyo - mózg reprezentacji Portoryko i nie do końca spełniony talent w NBA. W swojej karierze, 30 letni Arroyo notował średnio 7,0 punktów, 3,3 asyst i 1,7 zbiórek w 433 grach w Toronto, Denver, Utah, Detroit i Magic.
Szczegółów transakcji nie ujawniono, poza faktem, że umowa wazna jest przez okres jednego roku.
W ubiegłym sezonie w barwach Maccabi Tel Aviv w rozgrywkach Euroligi Portorykańczyk notował przeciętne 14.6pt, 4.1as, 2.7zb oraz 1.3 przechwytu w 15 rozegranych spotkaniach.
Nierozumiem polityki Miami przeciez bylo paru lepszych wolnych agentow na pozycji rozgrywajacego a oni wzieli kolesia ktory sie przeniosl do europy bo byl za slaby na NBA:(
Zresztą w NBA chyba też nie szło mu najgorzej. Parę lat tam spędził.