2010-01-26 17:40,
Paweł Łakomski,
nba.com fot. nba.com
Niecodzienna sytuacja miała miejsce w obozie Los Angeles Lakers. Przebywający na wyjazdach koszykarze mistrzów NBA z Nowego Yorku do Toronto polecieli bez swojego środkowego Adrew Bynum'a.
Młody zawodnik Lakers zaspał na samolot i jego drużyna do Toronto udała się bez niego. - Jak zwykle kilka godzin przed wylotem przed moim pokojem położyłem walizki. Później ponownie położyłem się spać i obudziłem się po dwóch godzinach, kiedy moi koledzy byli już dawno w powietrzu – komentuje Bynum.
Mierzący 214cm wzrostu środkowy, na własny koszt musiał udać się do Toronto. Kosztowało go to 300 dolarów, ale w samolocie nie było wolnych miejsc w pierwszej klasie i Bynum musiał uporać się z ciasnymi fotelami. - To było okropne! - mówi zawodnik.
Co ciekawe Phil Jackson, szkoleniowiec Los Angeles Lakers, nie był za bardzo zły na swojego podopiecznego. - To się zdarza. Każdy ma prawo zaspać. Ważne, że doleciał do nas na czas – komentuje legendarny trener.
Między innymi dlatego włodarze z Los Angeles nie nałożyli na Amerykanina dużej kary finansowej. Ma bowiem przelać na konto klubu 250 dolarów, co przy jego zarobkach jest niezauważalną stratą.
swoja droga tez bym sie nie spodziewal ze nich ich tam nie budzi w razie gdyby kogos brakowalo