2010-01-31 21:43,
Adam Popek,
Informacja własna fot. Paweł Łakomski
Opromienieni środowym zwycięstwem nad PGE Turowem Zgorzelec, gracze Polonii 2011 przyjechali do Jarosławia z wielkimi nadziejami na odniesienie kolejnego zwycięstwa, niezwykle ważnego w walce o utrzymanie.
Cel udało im się zrealizować, chociaż to bardziej słaba postawa Znicza przyczyniła się do zgarnięcia przez stołeczny klub kompletu punktów. Po 40 minutach, na tablicy świetlnej widniał wynik 68:85. Wśród podopiecznych trenera Mladena Starcevicia najwięcej punktów zdobył weteran polskich parkietów Leszek Karwowski.
Oba zespoły, od początku spotkania, skoncentrowały się na grze obronnej, przez co oddawanych było sporo niecelnych rzutów z gry. Pierwsi na prowadzenie wyszli, jednak gospodarze. Pięć punktów z rzędu Bartosza Sarzało sprawiło, że Znicz wygrywał, w połowie kwarty, 12:6. Ale na tym skończyła się skuteczna gra jarosławian. Wykorzystując słabszą chwilę przeciwników, Dardan Berisha ponownie doprowadził do remisu, a następnie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Na 2 sekundy przed końcem pierwszej części gry, celnym rzutem za trzy punkty popisał się Piotr Pamuła i to przyjezdni prowadzili 20:15.
W drugiej części spotkania nadal poloniści byli stroną przeważającą. Mądrzej prowadzili grę i punktowali z wypracowanych dla siebie pozycji. Berisha razem z, wspomnianym na wstępie, Leszkiem Karwowskim nadawali ton grze swojej drużyny. Coraz śmielej, w rozegraniu, poczynał sobie, uczestnik Pojedynku Gigantów, Tomasz Śnieg, który również oddawał celne rzuty w kierunku kosza. Znicz nie pozwalał się bardzo zdystansować rywalom, w dużej mierze, dzięki Chappell’owi. Jeremy, właściwie w pojedynkę, zdobywał punkty dla swojego teamu. Niewiele pożytku natomiast, gospodarze mieli z indywidualnych popisów John’a Williamson’a. Po niecelnych rzutach Amerykanina, goście z łatwością zbierali piłkę i konstruowali kolejne akcje. Gdy przewaga warszawian rosła, gospodarze zerwali się do ataków. Zdecydowanie przyspieszyli grę i odrobili kilka cennych punktów. Mimo to, do przerwy prowadzili goście 29:40 i byli w zdecydowanie lepszych nastrojach.
Trener Dariusz Szczubiał, podczas przerwy, musiał pobudzić zespół do walki. Przyniosło to natychmiastowy efekt. Dwa razy za 3 punkty przymierzył Tomasz Zabłocki. Pojedyncze punkty dorzucali Williamson i Chappell. Dzięki temu, Znicz zdecydowanie przeważał na parkiecie i szybko odrobił 11 punktową stratę. Gracze Polonii, w połowie kwarty, zdali sobie sprawę z roztrwonionej przewagi i ruszyli do ataków. Pod koszem znakomicie znajdował się Karwowski. Pomagali mu Przemysław Lewandowski i Śnieg, którzy, momentami, byli nie do zatrzymania. Wszystko to sprawiło, że gospodarze odrobili tylko 8 punktów do prowadzącego zespołu. W dalszym ciągu, to przyjezdni, byli na prowadzeniu. Trzy punkty przewagi, jakie mieli, to było jednak niewiele i ostatnia partia meczu zapowiadała spore emocje.
W 4 kwarcie powróciła… niemoc, jaką gracze Znicza prezentowali przez większy okres trwania pierwszej połowy. Wydawało się, że na boisku będzie toczyć się wyrównana walka do samego końca, tymczasem wszelkie nadzieje kibiców na zwycięstwo swojej drużyny zostały dość szybko rozwiane. Celnymi „trójkami” popisali się kolejno Lewandowski i Pamuła. Ten ostatni już nie raz udowodnił, że można na niego liczyć w trudnych momentach. Znicz, co prawda, starał się dotrzymać kroku drużynie złożonej z samych Polaków, ale tylko nieliczne akcje kończył celnymi rzutami. Było to zdecydowanie za mało. Polonia 2011 w najlepsze kontynuowała marsz po wyjazdowe zwycięstwo. Spod kosza punkty dołożył, niezawodny tego wieczoru, Karwowski i sytuacja była beznadziejna. Gdy na 2 minuty przed końcem gracze gospodarzy popełnili 2 straty pod rząd, podczas wprowadzania piłki do gry spod własnego kosza (!), kibice zaczęli opuszczać halę. Chwilę później zza linii 6,25 metrów trafił ponownie Pamuła. Zwycięstwo gości było już niezagrożone. Na ostatnie minuty, szkoleniowiec Znicza, zdecydował się wprowadzić na parkiet utalentowanego, młodego rozgrywającego Michała Moralewicza. Debiutant nie może powstydzić się własnego występu, bowiem w 2 minuty zdobył 4 punkty i choć trochę zmniejszył rozmiary porażki.
Okazałe zwycięstwo warszawskiej Polonii 2011 na pewno przybliżyło ten zespół do pozostania w szeregach ekstraklasy.
- Jestem bardzo zadowolony, że odnieśliśmy dziś zwycięstwo. Zagraliśmy bardzo dobrze, jako zespół i udowodniliśmy, że potrafimy grać przez pełne 40 minut. Muszę, bezwzględnie, pochwalić postawę całej drużyny. Udało się – powiedział na pomeczowej konferencji opiekun Polonii.
Dariusz Szczubiał, natomiast, był w zdecydowanie gorszym nastroju. Na pewno nie tego spodziewał się po postawie swojej drużyny.
- Muszę pogratulować przeciwnikom. Odnieśli sukces, jako drużyna. My, jako drużyna, nie istnieliśmy. W pierwszej połowie sezonu wygrywaliśmy właśnie kolektywem. Nie jesteśmy tak dobrzy, by odnosić zwycięstwa indywidualnościami. W tygodniu nie trenowaliśmy, do końca normalnie. Widać to było w grze obronnej, gdzie gubiliśmy się zbyt często. Za tydzień czeka nas wyjazd do Kołobrzegu i musimy przez ten czas solidnie popracować – Skwitował trener jarosławian.
Znicz Jarosław - Polonia 2011 Warszawa 68:85 (15:20, 14:20, 28:20, 11:25)
Komentarze do artykułu