2010-01-31 22:41,
Maciek Szeniawski,
Informacja własna fot. realmadrid.pl
Real Madryt – Unicaja Malaga 84:67 (22:16, 15:13; 13:22, 34:16)
Mecz od samego początku przebiegał pod dyktando gospodarzy. Na przerwę po pierwszych 20 minutach schodzili oni z 8-punktowym prowadzeniem. W szatni trener Reneses musiał bardzo dobitnie zmobilizować swoich podopiecznych do walki, gdyż na 3 kwartę wyszli oni zupełnie odmienieni. Zaczęła funkcjonować ich defensywa, zaś w ataku potrafili spokojnie wykończyć akcję niemal z każdej pozycji. 4 kwarta rozpoczynała się przy prowadzeniu 51:50 dla Unicaji.
Real w ostatniej części spotkania zagrał jednak wręcz genialnie. Poprzez bardzo twardą obronę, nie dał przeciwnikom dochodzić do czystych pozycji rzutowych. Zaś zawodnicy Ettore Messiny trafiali dosłownie wszystko. Unicaja pierwsze punkty w tym fragmencie gry zdobyła dopiero w 34 minucie. Wtedy, po szalonym rzucie Jiri Welsch’a, było już jednak 62:53 dla „Królewskich”. Na 5 minut przed końcem spotkania, trener Reneses zarządził indywidualną obronę na całym boisku. W 3 kolejnych akcjach Real nie potrafił zdobyć punkty. Jednak gospodarze zdobyli wówczas tylko 2 punkty i to na dodatek z linii rzutów osobistych. W 36 minucie czas wziął trener Messina i od tej pory jego koszykarze grali już koncertowo.
Kibicom zgromadzonym w Palacio Vistalegre w Madrycie, w pamięci pozostaną zapewne dwie widowiskowe akcje swoich ulubieńców: raz efektownym blokiem na Rubio popisał się Darjus Lavrinović, by później szybko pomknąć do kontry i wykończyć ją lay-upem. Kwintesencją zespołowej koszykówki była jednak akcja, która miała miejsce na 40 sekund przed końcem spotkania. Piłkę rozgrywał Pablo Prigioni, mocno wrzucił ją w „trumnę” do Lavrinovica, który w mgnieniu oka oddał ją do zupełnie niepilnowanego przez zaskoczonych rywali Novicy Velickovica. Serb zakończył tą piękną akcję efektownym wsadem.
Real: Velicković 18 (8zb), Kaukenas 14, Lavrinović 10, Llull 10, Jarić 9, Prigioni 8 (4as), Reyes 7, Garbajosa 4, Tomić 2, Vidal 2, Hansen
Unicaja: Archibald 14 (5zb), Freeland 13 (5zb), Dixon 13, Jimenez 7 (6zb), Printezis 6, Berni 5, Cook 3 (5as), Freire 2, Dowdell 2, Welsch 2, G.Rubio
Regal FC Barcelona – Gran Canaria 105:55 (23:16, 28:14; 24:11, 30:14)
To, co zrobiła dzisiaj ze swoimi rywalami „Blaugrana”, ciężko jest określić łagodnymi epitetami. Drużyna ze stolicy Katalonii przejechała się po Gran Canarii niczym walec, zwyciężając aż 50 punktami! Barcelona była pewnie rozdrażniona faktem, iż to właśnie drużyna Pedro Martineza jako jedyna wygrała z nią w pierwszej części rozgrywek.
Barcelona od początku narzuciła bardzo szybkie tempo. Seryjnie trafiał Juan Carlos Navarro, który na dodatek popisywał się efektownymi podaniami do swoich wyższych kolegów. Szczególnie widowiskowe było zagranie z 21 minuty, kiedy to Navarro podał do Frana Vazqueza między swoimi nogami. Wyśmienicie grał Jordi Trias, który na boisku robił dzisiaj niemal wszystko - zbierał, blokował, trafiał za 3 w ostatniej sekundzie akcji, czy podawał piłki za plecami do niepilnowanych partnerów. Zakończył on swój występ z 7 „oczkami”, 7 zbiórkami, 5 asystami i 3 blokami.
Ciężko jest jednak pisać o poszczególnych zawodnikach, gdyż to cała drużyna zagrała na maksimum swoich możliwości. Świadczy o tym ogólny ranking eval Barcelony, który wywindowany został dzisiaj na poziom 149! Duży wpływ miała na to doskonała skuteczność w rzutach za 3 punkty (16/26, 62%).
Barcelona: Navarro 24 (6x3, 3 as), Vazquez 12, Basile 11, NDong 10, Lorbek 10 (4as), Mickeal 10 (6zb), Laković 9, Trias 7, Sada 7 (6as), Rubio 5 (3as, 2prz), Grimau
GC: Carroll 23, Augustine 8, Sanders 8, McDonald 8, Savane 6, Norris 2, Fisher, Alvarado, Bellas, Kickert, Moran
Lagun Aro – Cajasol Sevilla 47:56 (16:5, 13:16; 7:14, 11:21)
Więcej o tym meczu przeczytasz
TUTAJ
Caja Laboral – Meridiano Alicante 90:75 (27:23, 19:19; 25:20, 19:13)
Dzisiejszy mecz w hali imienia Fernando Buesy, śmiało można nazwać festiwalem rzutów 3-punktowych. Podopieczni Dusko Ivanovica trafili ich bowiem 15, natomiast zespół Meridiano 12. Jednak drużyna z Alicante, mimo iż dotrzymywała swoim rywalom kroku w rzutach zza linii 6.25 m, to nie była w stanie przeciwstawić się dobrze dysponowanym gospodarzom. Na szczególne wyróżnienie wśród Caja Laboral zasłużyli: Pau Ribas – autor 17 punktów (6/7 z gry), 4 zbiórek, 5 asyst i 3 przechwytów, a także standartowo już Tiago Splitter – 19 „oczek”. Granicę 10 zdobytych punktów przekroczył w końcu Walter Herrmann. Argentyńczyk, który powoli dochodzi do siebie po długotrwałej kontuzji, zanotował 11 „oczek” i 2 zbiórki.
Swój trzeci występ w drużynie Alicante zaliczył natomiast Pape Sow. Senegalczyk spędził na parkiecie niespełna 12 minut, zdobywając 4 punkty i 4 zbiórki.
Caja Laboral: Splitter 19, Ribas 17, Teletović 15, English 13, Herrmann 11, Eliyahu 7, San Emeterio 5, Huertas 3 (6as)
Alicante: Katelynas 13, Hill 11, Stojić 10, Avdalović 8, Garcia 8, Andriuskevicius 8 (6zb), Urtasun 6, Sow 4 (4zb), Rejon 4, Llompart 3 (4as), Cazorla
Suzuki Manresa – CB Murcia 72:55 (16:15, 15:10, 24:17, 17:13)
Granada – Xacobeo Blu:sens 97:88 (27:15, 18:25; 22:16, 30:32)
Wyniki sobotnich spotkań:
Asefa Estudiantes – Joventut Badalona 83:68 (23:20, 18:16; 24:19, 18:13)
Valladolid – Power Electronics Valencia 87:76 (20:18, 20:17; 20:9, 27:32)
Fuenlabrada – Bizkaia Bilbao 85:72 (22:22, 19:23; 21:10, 23:17)
Ale ogólnie to jeśli nie wygrają wszystkiego co mogą to będzie to spora niespodzianka.