
Dzięki uprzejmości portalu netbird prezentujemy wywiad z Randy Foye'm, rozgrywającym Washington Wizards.
W rozmowie mówi on między innymi o swojej fundacji, którą prowadzi w Newark w New Jersey oraz o wynikach swojej drużyny w obencym sezonie NBA.
Dariusz Jakowicz: Twoja fundacja (The Randy Foye Foundation) skupia się na pomocy mieszkańcom Newark. Jakie są jej główne cele i czy planujesz rozszerzyć ją na inne dzielnice New Jersey?
Randy Foye: Głównym celem fundacji jest zainspirowanie dzieci do walki o swoje marzenia. Coraz więcej osób zna moją historię. Chcę po prostu uświadomić młodym osobom, że sam kiedyś miałem podobne problemy i jedynie ciężka praca i dążenie do wcześniej ustalonego celu może zakończyć się sukcesem. O to właśnie chodzi – o dawanie innym. Motto naszej fundacji to „Uwierzyć w niemożliwe” i właśnie taką iskrę optymizmu mam nadzieję zapalić w sercach dzieci. Niezależnie od tego jak ciężkie jest życie, po prostu nie przestawaj wierzyć i ciężko pracować, a na pewno czekają cię lepsze dni. Głównym rejonem naszych działań jest Newark, głównie dlatego, że to tam się wychowałem. Nie mniej jednak działamy również w innych rejonach miasta, między innymi w Monmouth Country, Fort Lee i Union. Fundacja pomaga również w innych miastach związanych z NBA, np. Minneapolis i Washington.
DJ: Jest zapewne wiele osób, które chętnie wsparłyby Twoją fundację. Co mogą zrobić by faktycznie pomóc Ci w Twojej pracy?
RF: Każdy kto chce pomóc może odwiedzić stronę fundacji www.randyfoye.org i kliknąć w zakładkę „How to help”. Bardzo doceniamy jakiekolwiek dotacje, nie mniej jednak bardziej zwykły, ludzki czas. Każda zainteresowana osoba może po prostu usiąść z dziećmi i nauczyć ich czegoś pożytecznego, bądź zgłosić się do pomocy przy kolejnym evencie. To właśnie jest najważniejszą i jednocześnie najbardziej docenianą rzeczą w fundacji – Twój czas. Jeśli możesz spędzić go z dzieciakiem, który bardzo tego potrzebuje, a pod koniec pracy zobaczyć jego uśmiech – jest to najpiękniejsza zapłata, jaką możesz sobie wymarzyć.
DJ: Zbliżamy się powoli do połowy sezonu. Pomimo dosyć dobrego składu, Twoja drużyna niestety nie spisuje się najlepiej. Co zrobić by zmienić ten stan rzeczy?
RF: W ciągu tego sezonu zdarzyło się wiele rzeczy, których nie przewidzieliśmy, nie mniej jednak staramy się po prostu skupiać na następnym dniu, wychodząc na każdy mecz odpowiednio zmotywowani by dawać z siebie możliwie najwięcej. Otrzymałem wielką szansę gry w dobrym klubie, co więcej szansę, której nigdy bym się nie spodziewał, ale czasem rzeczy po prostu nie potoczą się po twojej myśli – to normalna kolej rzeczy. Co noc staram się po prostu wyjść na parkiet i dać z siebie wszystko, zarówno dla kolegów z drużyny jak i fanów. Dostajemy od nich naprawdę wiele ciepła i poparcia, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni.
DJ: Celtics, Cavs, Magic, rywalizacja na Wschodzie jest dosyć trudna w tym roku. Czy Wizard stać na osiągnięcie lepszego wyniku niż w zeszłym sezonie?
RF: Ciężko pracujemy na to by być możliwie jak najlepszą drużyną. Mamy dużo szacunku dla innych teamów, w tym trzech, o których wspomniałeś. Nasz cel to skupienie się na następnym meczu. Tak robią najlepsze drużyny i właśnie na tym chcemy się skupić.
DJ: Każdy zawodnik ma swojego mentora, osobę na której się wzoruje i którą podpatruje. Kto jest takim wzorem dla Ciebie?
RF: Gdy grałem jeszcze w college'u, mój trener Jay Wright nauczył mnie wiele, zarówno jak być efektywnym koszykarzem, jak i lepszym człowiekiem. Do dziś uwielbiam patrzeć na grę zespołu Villanova i robię to zawsze, kiedy mam na to okazję. Gdy spojrzysz dziś na moją grę, możesz zauważyć, że czerpie wiele z nauk Sama Cassela. Staje się coraz lepszy we wszystkich elementach gry, nad którymi wspólnie pracujemy. Jest wiele osób, które pomogły mi w rozwijaniu moich umiejętności i nigdy nie przestanę im za to dziękować.
Rozmawiał Dariusz Jankowicz / Netbird.pl