2010-02-03 09:48,
Dawid Rudolf,
Informacja własna, foto: Layne Murdoch/NBAE via Getty Images

Josh Smith został najmłodszym koszykarzem w historii NBA, który zapisał na swoim koncie tysiąc bloków. Na jego nieszczęście nie pomogło to Altancie Hawks pokonać Kevina Duranta i jego Oklahoma City Thunder. Gospodarze zagrali bardziej zespołowo, wygrali również wyraźnie walkę na tablicach dzięki czemu w dużej mierze pokonali Jastrzębie 106:99.
Tym samym było to szósta porażka Atlanty z rzędu, z ośmiu ostatnich spotkań, które rozegrała na wyjeździe.
Indywidualnie największy wpływ na zwycięstwo Thunder miał oczywiście nie kto inny jak Kevin Durant. Lider Thuner zapisał na swoim koncie aż 33 punkty, 11 zbiórek oraz 2 przechwyty. Tym samym w 19 z ostatnich 22 meczy Durant zdobył 30 lub więcej punktów.
Już początek spotkania dobitnie udowodnił, iż spotkały się dwa zespoły, prezentujące bardzo zbliżone możliwości. Co prawda prowadzenie w pierwszej kwarcie było zawsze po stronie gości, jednak było ono na tyle małe, iż jeszcze do końca tej części meczu spokojnie odrobili je podopieczni Scotta Brooksa.
Na potwierdzenie słów o zliżonych poziomach obu zespołów trzeba wspomnieć o drugiej kwarcie, która toczyła się niemal w identyczny sposób. Tym razem to Thunder byli jednak stroną przeważającą. Nawet oni nie potrafili za to uzyskać znaczącej przewagi, która pozwoliłaby im na kontrolowanie przebiegu spotkania. Co więcej, tak jak w pierwszej kwarcie gospodarze, tak teraz goście szybko zwarli szyki, zniwelowali wszelkie straty i na przerwę oba zespoły schodziły przy widniejącym na tablicy świetlnej remisie.
Kluczowa dla losów całego spotkania okazała się trzecia kwarta. Na swoją korzyść zapisali ją gospdarze i to głównie za sprawą bardzo dobrej dyspozycji w ofensywie. Zawodnicy trenowani przez Scotta Brooksa grali niezwykle różnorodną koszykówkę, szczególnie na obwodzie. Zdawali oni sobie doskonale sprawę, że w ataku przeciwko niezwykle altetycznym rywalom mają małe szanse powodzenia. Najważniejsze punkty zdobywali więc obwodowi. Thabo Sefolosha, Russell Westbrook czy wspomniany wcześniej Durant co rusz nękali defensywę rywali i to głównie dzięki nim przed ostatnią, decydują kwartą spotkania gospodarze mieli siedmiopunktową zaliczkę.
Jak się okazało było ona wystarczająca. Wyraźnie gościom skrzydła podciął również początek kwarty, kiedy to Thunder zdobyli cztrery punkty, przy jakimkolwiek braku odpowiedzi ze strony rywali. Hawks przegrywali wtedy 11 punktami i potrzebowali naprawdę zmienić obraz swojej gry. Tego, ku niepocieszenie swoich kibiców, zabrakło. Joe Johnson dwoi się i troił, jednak na nic się to zdało. Thunder ostatecznie wygrali 106:99 i po dzisiejszym zwycięstwie mają bilans 13-18 z drużynami, które cechują się bilansem z ponad 50% zwycięstw.
Komentarze do artykułu