Goście mieli bardzo dużo problemów, gdy koszykarze z Malagi decydowali się grać twardą obroną na całym boisku. Wśród podopiecznych Tomasa Pacesasa nie widać było jakiejkolwiek płynności zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Każdy punkt był przeplatany wcześniejszą stratą, błędem kroków, bądź błędem noszenia piłki. Dobrą zmianę za Adama Hrycaniuka dał Ratko Varda, który swoim opanowaniem szybko zapisał na swoim koncie trzy punkty. Jego śladem podążył Qyntel Woods, który wyprowadził polski zespół na 11 punktów przewagi – 6:17. Wówczas inicjatywę przejęli gospodarze, którzy po celnej ,,trójce” Carlosa Jimeneza, zaczęli odrabiać straty do swojego rywala. Cztery oczka dołożyła jeszcze dwójka Zabian Dowdell i Joel Freeland i po pierwszych dziesięciu minutach gry w Maladze, Prokom prowadził 13:17.
Znakomicie drugą kwartę rozpoczął Ronnie Burrell. Amerykanin od czarnej roboty w drużynie popularnego ,,Packa”, najpierw popisał się efektownym rzutem za trzy, a chwilę później punktował spod kosza. W kolejnych minutach spotkania, mecz nikomu nie mógł się podobać. Zarówno jedna, jak i druga drużyna nie prezentowała porywającej koszykówki, a skuteczność Unicaji doprowadziła tamtejszych kibiców do szewskiej pasji. Po trafieniu Daniela Ewinga zza linii 6,25 Asseco Prokom Gdynia, wyszedł na najwyższe prowadzenie w meczu – 18:33. Straty szybko zmniejszył, niewidoczny w całym spotkaniu, Juan Dixon i reprezentant Grecji, Georgis Printezis. Szalona koszykówka w końcówce pierwszej części meczu graczy Unicaji, spowodowała, że z kilkunastu punktów przewagi gdynian, przed drugą połową polski zespół prowadził tylko 33:37. Wszystko za sprawą ,,ekspresowej” postawy Berni Rodrigueza, najbardziej walczącego koszykarza po stronie gospodarzy (13 punktów).
Po wznowieniu gry szansę otrzymał wcześniej wspomniany Jagla. Reprezentant Niemiec odwdzięczył się czterema niezwykle istotnymi punktami. W Maladze zrobiło się bardzo gorąco, gdy spod kosza bez najmniejszych problemów trafił Robert Archibald. Wówczas Unicaja traciła do Prokomu tylko dwa oczka – 40:42. Na szczęście kilkanaście sekund później odważnym rzutem za trzy punkty popisał się David Logan, który swoim trafieniem pobudził swoich kolegów do dalszej walki. Do tego stopnia, że niesamowitym blokiem ukarał koszykarza gospodarzy Qyntel Woods.
W końcowych minutach trzeciej kwarty, punkty zdobywali tylko goście z Polski. Najpierw z półdystansu trafił Logan, a chwilę później Woods. Wynik przed ostatnią kwartą był zaskakująco niski. Unicaja miała na swoim koncie zaledwie 40 punktów, a Prokom o dziewięć więcej.
W ostatniej kwarcie gospodarze kompletnie nie mieli pomysłu, jak przeszkodzić Asseco Prokomowi skuteczne powiększanie przewagi. Po stronie gości świetną końcówkę rozegrał Woods i Adam Hrycaniuk. Brawa za cały mecz należą się także Burrellowi, który po raz kolejny wykonał niewidoczną w statystykach pracę. Pod koniec meczu kibice zgromadzeni w hali kibicowali naszym koszykarzom, a swoich lokalnych ulubieńców wygwizdywali na każdym kroku.
Tym samym Asseco Prokom Gdynia odniósł swoje drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji Top16 i po raz kolejny wykonał krok w stronę awansu do elitarnej ósemki. Co więcej, po dwóch kolejkach liderem grupy ,,G” są właśnie mistrzowie Polski! W następnym spotkaniu drużyna Tomasa Pacesasa spotka się w Moskwie z tamtejszym CSKA. Będzie to mecz o pierwsze miejsce w polskiej grupie. Już teraz serdecznie zapraszamy do przeczytania relacji z tego meczu!
Unicaja Malaga – Asseco Prokom Gdynia 50:70 (13:17, 20:20, 7:12, 10:21)
Unicaja: Cook 10, Printezis 8, J. Dixon 5, Archibald 5, Jimenez 3 oraz B. Rodriguez 13, Dowdell, Welsch, Freeland 2, Lima 0.
Asseco Prokom: Woods 17, Logan 9, Jagla 8, Hrycaniuk 6, Zamojski 0 oraz Burrell 16, Varda 7, Ewing 5, Szczotka 2.
Jednak zwycięstwo to zwycięstwo i tylko to się liczy na dzień dzisiejszy tak na dobrą sprawę. Jak - oby się tak stało - awansujemy do dalszej fazy, to nikt nie będzie pamiętał w jakim stylu wygralismy z Malaga.
A co do Logana, to wg mnie zagral on dzisiaj slabo. Slaba skutecznosc za dwa (o skutecznosci za trzy to nie wspomne), ani jednej asysty i trzy straty...
BRAWO PROKOM!
Mimo wszystko wole jednak wygrać 20 na wyjezdzie z Unicają, niz jednym z Barcą... ;)
Trzeba tylko pamietac, ze to dopiero dwa spotkania. Tutaj wszystko jeszcze sie moze zmienic, zarowno jesli chodzi o prokom, jak i o partizan. pewniejszy awansu wydaje sie prokom, ale to tylko dlatego, ze w jego grupie wykrystalizowała się bardziej dwójka do odpadniecia. Chodzi mi o to, że Żalgiris tak naprawde to już chyba o nic nie powalczy, a Unicaja mimo, ze to Unicaja to jednak takich problemow organizacyjnych czy czysto sportowych dawno nie miala...
Co do meczu to Prokom tak naprawdę dominował od początku do końca. Wiadomo było, że przy tym co grała Unicaja musi się to zakończyć pogromem. Po prostu trzymali się dopóki mogli zdobywać punkty z kontry. Później Prokom już nie popełniał tylu prostych strat, a i lepiej wracał do obrony.
Awans wydaje się być na wyciągnięcie ręki, ale... Kluczowy będzie rewanż z Unicają, no i wyjazd do Kowna. A jeśli coś wpadnie z CSKA to możliwe nawet pierwsze miejsce w grupie.
Przejrzyjcie wyniki Unicajy w tym sezonie. To chyba najbardziej nieobliczalna drużyna. Wygrana z Olympiakosem, w ogóle świetna gra w fazie grupowej(z wyjątkiem 2-3 meczów), fatalna gra w lidze, wiele sensacyjnych porażek. Ale na rewanż mogą coś przygotować, no i chyba gorszego dnia w ataku już nie mogą mieć.
przeciwnie .oby tak dalej
przeciwnie .oby tak dalej