W najciekawszym meczu kolejki AZS Koszalin dość pewnie pokonał podopiecznych trenera Andreja Urlepa. Gospodarze zdobyli 90 punktów, co przy zespole ze Zgorzelca, który słynie z dobrej gry obronnej, jest bardzo dobrym wynikiem. „Akademicy” pokazali jak się gra zespołowo.
W całym meczu zanotowali 18 asyst, co miało przełożenie na końcowy wynik.
AZS Koszalin - Turów 90:75
Ambitna gra przyjezdnych nie wystarczyła do odniesienia zwycięstwa. Nie pomogła, także, skuteczna gra środkowego Michael’a Wright’a, zdobywcy 23 punktów w tym spotkaniu. Wysoko przegrana pierwsza kwarta sprawiła, że już na samym początku zwycięstwo nieco się oddaliło. Zgorzelczanie, dzisiejszego wieczoru, musieli uznać wyższość rywali.
Kotwica - Znicz 84:78
Ważne zwycięstwo, jakie odnieśli gospodarze w dzisiejszym pojedynku znacznie przybliża ich do pewnego utrzymania się w lidze. Do wygranej poprowadził swój zespół Omni Smith, który grał 37 minut zachowując przy tym dobrą skuteczność rzutów z gry. Kołobrzeżanie muszą wygrywać, przede wszystkim, u siebie i dziś im się to udało. Znicz, w stosunku do poprzedniego spotkania z Polonią 2011, zaprezentował się dużo lepiej. Przez 40 minut dotrzymywał kroku Kotwicy i losy spotkania do końca nie były pewne. Co ciekawe, to nie Amerykanie byli dziś głównymi aktorami podkarpackiego zespołu. Wyśmienitą formę strzelecką zaprezentował Tomasz Zabłocki (7x3). Nie uchroniło to, jednak, przyjezdnych przed kolejną porażką.
Gra od samego początku była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie potrafiła zdystansować do siebie przeciwnika. Dużą chęć gry przejawiał, bohater wieczoru, wspomniany na wstępie, Smith. Sprawiał wiele kłopotów defensywie gości i zdobywał kolejne punkty dla swojej drużyny. Jednak na jego celne rzuty momentalnie odpowiadali Jarosławianie. Widać było, że podopieczni Dariusza Szczubiała wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów podczas ostatniego meczu ligowego. Akcje zespołu umiejętnie kończył, z półdystansu, John Williamson, a alternatywę dla niego stanowił Zabłocki, który rzadko mylił się z obwodu. Kilka niepotrzebnych strat spowodowało, że to gospodarze prowadzili po pierwszej części gry. Ich przewaga była jednak stosunkowo niewielka i wynosiła jedynie pięć punktów.
Od pierwszych sekund drugiej kwarty, koszykarze Znicza starali się jak najlepiej bronić dostępu do swojego kosza. Pokrzykujący, co chwilę, z ławki trener Szczubiał jeszcze bardziej zachęcał swoich graczy do twardej gry w defensywie. Gra na pograniczu faulu sprawiła, że Kołobrzeżanie oddawali sporo niecelnych rzutów tworząc tym samym okazję do konstruowania nowej akcji przez przeciwników. Dobrze, w tej odsłonie, pokazał się Jeremy Chappell, który nie tylko zbierał piłki pod własnym koszem, ale i punktował zza linii 6,25 m. Gospodarze mieli jednak w swoich szeregach Adama Harrington’a, który również popisywał się celnymi rzutami za trzy punkty. Oprócz tego, nadmorski team, pokazał kilka zespołowych akcji, po których zdobywał punkty z łatwych pozycji. Dzięki temu, przegrał tą część meczu jedynie punktem i w dalszym ciągu był na prowadzeniu.
Druga połowa przyniosła za sobą wiele niecelnych rzutów z obu stron. Było to konsekwencją tego, że obie ekipy postawiły przede wszystkim na grę obronną. Pomimo to, zarysowała się niewielka przewaga przyjezdnych, którzy, aby myśleć o zwycięstwie, musieli odrobić 4 punkty straty do rywali. Niezawodny Tomasz Zabłocki, który siał spustoszenie w obozie rywala, rzutami za „3”, stał się motorem napędowym swojego zespołu. W odpowiedzi na popisy doświadczonego skrzydłowego, z półdystansu, „gnębił” Jarosławian Darrell Harris. Jednak sumienna gra w obronie przerodziła się w, momentami, chaotyczną grę i kibice mogli być nieco zawiedzeni poziomem gry. Owocem tego był niski wynik kwarty, którą wygrali goście 18 : 15. Tym samym, gospodarze, prowadzenie Kotwicy przed decydującym starciem stopniało do jednego „oczka”.
Ogrom pracy, jaki Kołobrzescy zawodnicy włożyli w dotychczasowe 30 minut spotkania, nie mógł pójść na marne. Od pierwszych sekund, zdeterminowani koszykarze Kotwicy, walczyli o każdą piłkę i starali się skutecznie kończyć każdą, nadarzającą się okazję. Prym wiedli Smith i Harrington, którzy stanowili o obliczu zespołu. Mimo starań graczy z Jarosławia, nie udało im się powstrzymać tych dwóch graczy. Kilka punktów dorzucił jeszcze Piotr Stelmach i sytuacja wydawała się być opanowana. Znicz jednak nie składał broni. Trójki Mays’a i Zabłockiego sprawiły, że powróciła nadzieja na pomyślny, końcowy rezultat. Na tym jednak wojaże klubu ze Wschodu Polski się zakończyły. To Kotwica wygrała ostatnią partię spotkania i tym samym cały mecz 84 : 78.
Zwycięzcy spotkania, które odbyło się w hali Millenium, z pewnością poprawili nastrój panujący w zespole. Ich sytuacja jest o tyle pewniejsza, że mają punkt więcej niż sąsiadująca w tabeli warszawska Polonia 2011. Znicz natomiast wraca na tarczy na drugi koniec Polski. Szesnastogodzinna podróż na pewno będzie przesiąknięta niedosytem, jaki pozostał po tym pojedynku. Przy odrobinie szczęścia, Znicz mógł rozstrzygnąć to spotkanie na własną korzyść. Na szczęście dla Jarosławian, ta przegrana nic nie zmieniła i Znicz w dalszym ciągu plasuje się w środku ligowej stawki.
Komentarze do artykułu
Ja uważam że to średni trener aczkolwiek chętnie go widziałbym w pracy z młodzieżą.
W tym sezonie odniósł jednak kilka porażek z łabszymi wyraźnie rywalami (Polonia2011).
Zmęczenie materiału?
IWSP