2010-02-11 23:20,
Maciek Szeniawski,
Informacja własna fot. euroleague.net
W meczu “na szczycie” 3. kolejki fazy TOP 16 Euroligi, Regal FC Barcelona pokonała na własnym parkiecie Panathinaikos Ateny 83:71. Porażka gości przekreśliła ich szanse na awans do kolejnej rundy rozgrywek.
Zwycięstwo gospodarzy nie było zagrożone ani przez chwilę. W 32 minucie spotkania, Barcelona prowadziła różnicą nawet 20 „oczek”. Taka sytuacja miała miejsce głównie dzięki świetnie dysponowanemu dzisiaj Rogerowi Grimau – autorowi 17 punktów, 6 zbiórek i 2 bloków.
Regal FC Barcelona – Panathinaikos Ateny 83:71 (29:18, 18:20; 21:16, 15:17)
Barcelona bardzo dobrze „weszła w mecz”. Po rzutach 3-punktowych Pete’a Mickeala oraz Erazema Lorbeka, gospodarze prowadzili już 12:5. Dwa bloki pod rząd dostał jednak Juan Carlos Navarro, co skrzętnie wykorzystał Mike Batiste, zdobywając 4 punkty pod rząd – 12:9. Po udanej akcji Mickeala, dzięki której „Blaugrana” wyszła na prowadzenie 19:11, Żelijko Obradović poprosił o czas. Następnie wprowadził na boisko swojego asa atutowego – Nikolę Pekovica. Pojawienie się na parkiecie Serba pozwoliło gościom zwiększyć pole manewru, jeśli chodzi o przeprowadzanie akcji ofensywnych.
Najlepszy w tym sezonie zawodnik Panathinaikosu, był bardzo aktywny w polu 3 sekund, dzięki czemu wymuszał kolejne faule wysokich Barcelony. W pierwszej kwarcie Peković zdobył 5 „oczek”. Jednak nie pozwoliło to gościom nawiązać walki z Barceloną w tej części gry. Premierowe 10 minut spotkania zakończyło się bowiem wynikiem 29:18 dla gospodarzy. Wpływ na to miała głównie fantastyczna skuteczność podopiecznych Xaviera Pascuala w rzutach zza linii 6.25m. Na 6 prób, aż 5 znalazło drogę do kosza, co przy zerowym dorobku gości, jeśli chodzi o 3-punktowe rzuty, zrobiło dużą różnicę na korzyść „Blaugrany”.
Druga kwarta to popis gry Rogera Grimau. Seryjnie „wjeżdżając” pod kosz, zdobywał on kolejne punkty, a jeśli już nie trafiał, to przeważnie był faulowany. Przełożyło się to na zdobycie przez ulubieńca miejscowej publiczności aż 10 punktów w tej części gry. Jeśli dodamy do tego 2 zbiórki i uwaga – 2 bloki (w tym jeden na Pekovicu!), to nikt nie powinien mieć problemów ze wskazaniem wiodącej postaci wśród gospodarzy w drugiej kwarcie. Głównie dzięki dobrej grze Rogera, Barcelona prowadziła w 17 minucie 43:29. Kiedy Grimau siadał na ławce rezerwowych, publiczność nagrodziła go owacją na stojąco. Końcówka drugich 10 minut meczu nie dostarczyła już większych emocji. Znaczna część punktów zdobywana była bowiem z linii rzutów osobistych. Do przerwy 47:38 dla gospodarzy.
Drugą połowę spotkania udanie rozpoczął Erazem Lorbek. Słoweniec zdobył 4 punkty pod rząd, dzięki czemu Barcelona prowadziła 51:38. Świetną partię rozgrywał także Boniface NDong. Senegalczyk w tej części meczu uzyskał aż 9 „oczek”. Po jego udanej podkoszowej akcji z 26 minuty, było 62:45. W odpowiedzi, dwa osobiste wykorzystał Drew Nicholas, za 3 trafił Diamantidis i zrobiło się „tylko” 62:50. Jednak „Blaugrana” kontrolowała przebieg meczu. Kolejne punkty NDonga zapewniły gospodarzom prowadzenie po 3 kwarcie 68:54.
Ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się od niesportowego przewinienia trenera Obradovica. W 32 minucie po akcji fantastycznie dysponowanego dzisiaj Grimau, Barcelona osiągnęła już dwudziestopunktowe prowadzenie – 74:54. Straty próbował odrabiać powracający po kontuzji Mike Batiste, jednak nie miał on wystarczającego wsparcia w partnerach. Na 5 minut przed końcem spotkania, Panathinaikos wzmocnił obronę, co pozwoliło im dojść Barcelonę na 14 punktów – 81:67 po „trójce” Diamantidisa z 8 metrów. W następnej akcji 2 „oczka” spod kosza zdobył Batiste 81:69. O czas zmuszony był poprosić trener Pascual. „Wszechateńscy” do odrabiania strat wzięli się jednak stanowczo za późno. Mimo, iż 4 kwartę wygrali 17:15, to w całym spotkaniu ulegli Barcelonie 83:71.
Barcelona: Grimau 17, NDong 16, Lorbek 14, Navarro 11, Rubio 9, Morris 6, Mickeal 5, Basile 3, Vazquez 2, Laković, Sada
Panathinaikos: Batiste 19, Nicholas 11, Peković 11, Spanoulis 10, Diamantidis 8, Haislip 6, Perperoglu 5, Fotsis 1, Tepić, Calathes