
Hasłem przewodnim Weekendu Gwiazd NBA, który odbył się w Dallas w stanie Texas było - "Wszystko jest większe w Teksasie". Hasło to jednak nie oddało tego co zobaczyliśmy podczas wczorajszego Meczu Gwiazd, który był ukoronowaniem tego trzydniowego wydarzenia.
108 713 fanów na trybunach dookoła boiska do koszykówki przynosi raczej na myśl takie słowa jak kolosalny, gigantyczny, potężny czy olbrzymi. I taki właśnie był tegoroczny Mecz Gwiazd NBA.
Texas stan dwukrotnie większky od Polski ugościł największe gwiazdy NBA i kibiców w iście królewski sposób. Podczas jednego z "time-outów" Mark Cuban, właściciel Dallas Mavericks, z dumą ogłosił tę magiczną liczbę kibiców oglądających mecz na żywo. Trzeba przyznać, że nowy stadion Dallas Cowboys - klubu NFL - robi nieprawdopodobne wrażenie i jednocześnie warto zaznaczyć, że najlepsi koszykarze ligi NBA byli równie efektowni.
Przed meczem koszykarze z niedowierzaniem obserwowali trybuny i widać było, że mimo iż są przyzwyczajeni do ogromu hal NBA, trudno im oswoić się z otoczeniem. Rzymianie i ich legendarne koloseum wydają się niczym przy tym co przygotowali wspólnie wspomniany wcześniej Mark Cuban i Jerry Jones właściciel Dallas Cowboys.
Nawet ci, którzy byli przygotowani na to co miało nastąpić nie kryli zaskoczenia. Magic Johnson, któremu jak nigdy brakowało słów tak skomentował to wydarzenie "To było spektakularne wydarzenie." David Stern, komisarz NBA dodał "To jest wielka chwila i krok milowy w promocji naszych graczy. Autorami tego są Jerry Jones, jego wizja i Mark Cuban, którego wyobraźnia nie ma granic."
Dopełnieniem tego ogromu był ogromy ekran, na którym kibice mogli podziwiać grę swoich idoli. Rozmiar ekranu to 48,76 na 21,94 metra. To największy obecnie ekran na świecie, którego użyto podczas wydarzenia sportowego.

Zawodnicy nie ukrywali szoku jakiego doznali przed meczem i podczas gry kiedy patrzyli na otaczających ich kibiców. Melo Anthony powiedział po meczu: "Przez cały mecz rozglądaliśmy się z niedowierzaniem. Kiedy siedzieliśmy na ławce podczas przerw w grze i patrzyliśmy dookoła i trudno było uwierzyć, że tylu ludzi przyszło nas oglądać. To było wręcz niewiarygodne i bardzo mobilizujące. Podczas wykonywania rzutów wolnych, kiedy była chwila czasu żeby się rozejrzeć, człowiek po prostu zachwycał się wszystkim co widział z parkietu. Takiego widoku jeszcze nigdy nie doświadczyłem."
Przejdźmy jednak do samego meczu i osiągnięć koszykarzy. Od pierwszych minut spotkania prym w zespole Wschodu wiedli dwaj najbardziej efektowni gracze ligi, Dwyane Wade i Lebron James, któych dwójkowe zagrania zachwycały kibiców na stadionie i przed telewizorami. To były niewiarygodne zagrania, które jeszcze przez długi czas będziemy mogli podziwiać. Było jasne, że w przypadku zwycięstwa Wschodu, któryś z tych dwóch graczy zostanie MVP meczu.
Mecz był zacięty jak nigdy. W pierwszej połowie żadnej z drużyn nie udało się uzyskać większej przewagi. Na prowadzenie wychodzili raz jedni raz drudzy. Pierwszą kwartę trzema punktami wygrała drużyna Wschodu, która także w drugiej okazała się minimalnie lepsza. Ostatecznie po pierwszej połowie Wschód prowadził 76:69.
Trzecia odsłona to popis znakomitej koszykówki w wykonaniu obu stron. Koszykarze obu drużyn zdobyli w tej części gry 82 pokazując zagrania o jakich kibice koszykówki na co dzień mogą tylko pomarzyć. Najefektowniej grali oczywiście James i Wade, którzy byli nie do powstrzymania. Warto podkreślić także znakomitą grę Chrisa Bosha, który dorównywał kroku dwóm liderom swojej drużyny. Po stronie Zachodu szalał Carmelo Anthony, który ostatecznie zakończył mecz 27 punktami i 10 zbiórkami.
Czwarta kwarta pokazała, że Zachód wcale nie stoi na przegranej pozycji. Gracze tej drużyny przez całą tę część konsekwentnie odrabiali straty by ostatecznie przegrać spotkanie po bardzo emocjonującej końcówce 139:141. W ostatniej akcji meczu Melo próbował trafić za trzy, aby zapewnić zwycięstwo Zachodowi, jednak jego rzut był niecelny.
Po meczu, jak to jest w zwyczaju, wybrano najwszechstronniejszego gracza spotkania. Kibice do końca zastanawiali, który z dwóch liderów zwycięskiej drużyny wschodu dostąpi tego zaszczytu.
Wybór nie był łatwy gdyż LeBron James popisał się 25 punktami, 6 asystami, 5 zbiórkami i 4 przechwytami a Dwyane Wade miał 28 punktów, 11 asyst, 6 zbiórek i 5 przechwytów. Do tego obaj współpracowali ze sobą wzorowo, pokazując wspaniałą koszykówkę. Wydaje się, że o wyborze Wade'a zadecydowała jedna z ostatnich akcji, w której 'The Flash' zaliczył decydujący przechwyt, po którym wykorzystał dwa rzuty wolne dając Wschodowi zwycięstwo.
Chyba najlepiej podsumował wydarzenia tego, czego byliśmy świadkami ostatniej nocy gospodarz Dirk Nowitzki, który witał fanów zgromadzonych na stadionie przed meczem: "Pamiętajcie, wszystko jest większe w Texasie" - o tak to niewątpliwie prawda!
Wade MVP ALL STAR GAME