
Rezerwy Dallas zagrały wielki mecz, dzięki czemu Mavs pokonali na wyjeździe mocnych Orlando Magic 95:85.
Jason Terry, Brendan Haywood i Jason Kidd rzucili z 15 z 19 punktów z rzędu w końcówce trzeciej kwarty, dzięki czemu Mavs nie mieli problemów w końcówce i udowodnili, że mogą wygrywać z każdym w lidze NBA.
"The Jet" sam był lepszy od całej ławki rezerwowych Magic o 16 punktów, dodając do tego siedem zbiórek i cztery asysty. To był najgorszy mecz Magic w tym sezonie pod względem rzutów za trzy punkty (4 z 25) i jednocześnie najgorszy jeżeli chodzi o ilość rzutów wolnych. Magic w całym meczu oddali tylko 12 takich rzutów.
"Myślałem, że rzut Jasona za trzy w pierwszej kwarcie będzie przełomem w grze mojej drużyny jednak nic takiego nie nastąpiło" - powiedział Rick Carlisle o grze Terrego. "Nic takiego jednak się nie stało jednak on grał cierpliwie w obronie i w końcu przyszła dobra gra w ataku."
"Wiecie kiedy Terry gra dobrze w ataku i jest agresywny w obronie zazwyczaj nasza gra staje się lepsza i pozwala nam to wygrywać' - dodał Carlisle.
Ławka Orlando zdobyła tylko sześć punktów przez 58 minut gry wszystkich graczy rezerwowych, nie trafiając żadnego z 10 rzutów za trzy.
"Moi gracze pierwszopiątkowi zagrali dobry mecz" - powiedział trener Magic Stan Van Gundy. "Niestety z niewiadomych przyczyn zmiennicy, z wyjątkiem Marcina Gortata, zagrali najgorszy mecz sezonu. Za każdym razem kiedy wprowadzałem kogoś z ławki sprawy przyjmował coraz gorszy obrót."
Pomimo takiej gry jeszcze kilka minut przed zakończeniem trzeciej kwarty wyglądało na to, że Magic, którzy prowadzili 69:58 wygrają to spotkanie.
Nagle kiedy nikt się tego nie spodziewał cała przewaga stopniała w oczach a sygnał do ataku dał nie kto inny jak Dirk Nowitzki trafiając za trzy. Potem punkty także z dystansu dołożyli Terry i Kidd a pod kosze wspaniałym wsadem i celnym rzutem z półdystansu popisał się Haywood.
Kiedy seria punktowa Dallas się skończyła na tablicy widniał wynik 77: 69 i Magikom nie udało się już zbliżyć do gości na mniej niż trzy punkty.
Dużą zasługę w zwycięstwie mieli nowi zawodnicy Mavs Caron Butler i Brendan Haywood. Pierwszy z nich miał 16 punktów i 7 zbiórek a drugi 15 punktów i 9 zbiórek.
Dirk Nowitzki, który był liderem w zdobytych punktach drużyny z 23 oczkami powiedział po meczu: "Dzisiaj tym, który walczył za nas pod kosze był Haywood Swoją grą pokazał on, że będzie bardzo przydatny dla naszej drużyny. Zobaczyliśmy także na co stać Carona. To bardzo dobry ofensywny zawodnik."
Po stronie Magic kolejnym monstrualny meczem popisał się Dwight Howard, który na swoim koncie zapisał 29 punktóe, 16 zbiórek i pięć bloków. Howard jest bardzo bliski ustanowienia indywidualnego rekordu NBA.
Center Orlando jest najlepszym zbierającym ligi (13,4) i najlepszym blokujący (2,82) do tego trafia z ponad 60% skutecznością z gry. Lepszy w tym względzie jest tylko Kendrick Perkins z Bostonu. Jeszcze nigdy w historii NBA nikomu nie udało się przewodzić we wszystkich tych trzech statystykach Howard jest bardzo blisko tego osiągnięcia.
Jednak mimo takiego meczu Dwight nie był zadowolony po ostatnim gwizdku. "Byłem podwajany, to był naprawdę ciężki mecz. Byłem zmuszony do oddawania piłki na obwód. Moi partnerzy powinni byli trafiać, niestety dziś to nie wychodziło."
Jedynym rezerwowym, który zagrał dość dobrze po stronie Magic był Marcin Gortat, który zdobył 4 punkty i miał 3 zbiórki, tym bardziej dziwi, że Van Gundy pozwolił grać Polakowi tylko przez 5 minut i 32 sekundy.
Wygralo doswiadczenie Dallas.