Po niesamowicie emocjonującym spotkaniu, Regal FC Barcelona pokonała na wyjeździe Panathinaikos Ateny 70:67. Świeżo upieczeni tryumfatorzy Pucharu Króla, zwycięstwo odnieśli po niesamowitym pościgu, w ramach którego, w ostatniej kwarcie, odrobili aż 11 punktów straty. „Koniczynki”, z fatalnym bilansem 0-4, mogą już skupić się na walce wyłącznie o Mistrzostwo Grecji.
Mimo, że „Wszechateńscy” rozegrali jedno z najlepszych spotkań w bieżącym sezonie euroligowym, to musieli uznać wyższość walczącej do samego końca „Blaugrany”. Bohaterem meczu został Fran Vazquez, który na 30 sekund przed końcem, zebrał kluczową dla losów spotkania piłkę.
Panathinaikos Ateny – Regal FC Barcelona 67:70 (20:16, 17:17; 18:11, 12:26)
Początek pierwszej kwarty to absolutna dominacja Panathinaikosu. Goście nie mogli sobie poradzić z kryciem Nikoli Pekovica, który w tej części spotkania zdobył aż 10 punktów. Jeden z najmocniejszych fizycznie centrów grających w Europie, raz po raz wymuszał kolejne faule Barcelony. Dzięki jego świetnej grze, „Wszechateńscy” prowadzili już 19:5. Jednak wśród podopiecznych trenera Xaviera Pascuala, równie dobrze poczynał sobie Pete Mickeal – 11 „oczek” w tej kwarcie. To właśnie Amerykanin pozwolił odrobić „Blaugranie” część strat i „doskoczyć” zespół z Aten tylko na 4 punkty – 20:16 po 10 minutach.
Pierwsze minuty drugiej kwarty należały do Barcelony. Efektowny wsad zaliczył Fran Vazquez, z półdystansu trafił Jaka Laković i na tablicy świetlnej widniał już remis 20:20. „Trójkę” w swoim stylu „odpalił” Basile – 23:22 dla gości. W odpowiedzi, „z góry” swą akcję chciał zakończyć Marcus Haislip, jednak wpadł na świetnie ustawionego Erazema Lorbeka i sędziowie odgwizdali faul w ataku. Kilkadziesiąt sekund później, Amerykanin miał szansę się zrehabilitować, lecz przestrzelił oba rzuty wolne. Następnie, w prosty sposób ograł go Lorbek i zrobiło się już 25:22 dla Barcelony. Ponownie dał o sobie znać Peković (8 punktów w tej kwarcie). Najpierw wykorzystał dwa osobiste, by później trafić spod kosza. Dwie „trójki” trafił jednak Grimau, a na linii rzutów wolnych skuteczny był Navarro – 33:26 dla gości. Od tej pory, przyjezdni nie zdobyli już w tej części gry żadnego punktu. Panathinaikos zanotował „run” 8:0 i do szatni zawodnicy obydwu drużyn schodzili przy wyniku 37:33 dla „Koniczynek”.
Trzecia kwarta rozpoczęła się od bloku Stratosa Perperoglu na Mickealu. Kontrę na 2 punkty zamienił Peković. W 21 minucie za 3 trafił Dimitris Diamantidis – 42:35. W odpowiedzi, tym samym popisał się Juan Carlos Navarro. Rzut Mike’a Batiste zablokował Lorbek, jednak w następnej akcji Słoweniec nie był już w stanie upilnować Haislipa, który zaliczył efektowny wsad – 44:40. Charakterystycznym dla siebie zagraniem odpowiedział Navarro. Jednak od tego momentu, Panathinaikos zaliczył „run” 9:0 – 53:42. Na trybunach, rozentuzjazmowani fanatycy Panaty, odpalili racę. Rzut z 6 metrów trafił Perperoglu i wynik po 3 kwarcie brzmiał 55:44 dla gospodarzy.
Ostatnie 10 minut spotkania to niesłychany pościg w wykonaniu Barcelony. Najpierw „trójkę” równo z kończącą akcję syreną trafił Grimau. Dobrze grał jednak Mike Batiste, który zdobył 4 punkty pod rząd. Na dodatek 2 „oczka” dołożył jeszcze Drew Nicholas – 61:50. Do gry włączył się Jaka Laković. Słoweniec dwukrotnie trafił zza linii 6.25 m – 61:56. Sarunas Jasikevicius oddał kompletnie nieprzemyślany rzut, nie trafił, po czym punkty zdobył Lorbek – już tylko 61:58 dla gospodarzy. Czas wziął trener Obradović. Po przerwie, blokiem na Pekovicu popisał się Lorbek. Sfrustrowany Serb popełnił chwilę później 5 faul i Panathinaikos musiał sobie radzić w końcówce bez swojego lidera. Zegar pokazywał 3 minuty do końca spotkania. Po świetnej akcji Lakovica, piłkę do kosza wsadził NDong – 61:60 dla „Koniczynek”. Zespół z Aten wykorzystał następnie 3 z 4 rzutów osobistych – 64:60. O „time-out” poprosił trener Pascual.
Rozpisał on akcję „alle-yop” do Frana Vazqueza, którą jego podopieczni zrealizowali w 100%. Swój rzut spod kosza spudłował Fotsis, po czym, po zespołowej akcji, do remisu doprowadził Lorbek. Chwilę później, piłkę przechwycił Navarro i w kontrze zdobył 2 „oczka” – 66:64 dla gości. Zza linii 6.25 m nie trafił Diamantidis, jednak tym samym „popisał się” Ricky Rubio. Ponownie, z tej samej pozycji, spudłował Diamantidis i trener Obradović kazał swoim graczom faulować. Na 30 sekund przed końcem meczu, na linii rzutów wolnych stanął Erazem Lorbek. Słoweniec spudłował dwukrotnie, lecz piłkę w ataku zebrał nieoceniony w takich sytuacjach Vazquez. Sfaulowany został Navarro, który wykorzystał rzuty osobiste – 68:64 dla Barcelony. W odpowiedzi, za 3 trafił Diamantidis. Skutecznie wolne wykonywał Navarro – 70:67. W kluczowej dla końcowego rezultatu akcji, „trójkę” spudłował Nicholas. Piłkę wysoko w górę wyrzucił Rubio i „Blaugrana” mogła świętować zwycięstwo na niezwykle trudnym terenie.
Panathinaikos zagrał dzisiaj bardzo dobry mecz. Od samego początku na twarzach zawodników i trenera ateńskiego zespołu, widać było ogromną żądze zwycięstwa. Zespół Barcelony nie mógł znaleźć odpowiedzi na świetnie dysponowanego dzisiaj Nikolę Pekovica (20 punktów). Efekty przynosiła gra „intside-outside”, którą napędzał Dimitris Diamantidis. O ile w całym spotkaniu, „Wszechateńscy” świetnie zastawiali obydwie tablice, to nie udało im się zebrać najważniejszej piłki w meczu. Barcelona z zimną krwią wykorzystała zaistniałą sytuację i po niesłychanym pościgu odniosła bardzo ważne zwycięstwo.
Panathinaikos: Peković 20, Diamantidis 13, Batiste 8, Spanoulis 7, Fotsis 6, Nicholas 5, Perperoglu 4, Haislip 4, Jasikevicius
Barcelona: Navarro 15, Mickeal 11, Lorbek 10, Grimau 9, Laković 8, Vazquez 6, NDong 5, Rubio 3, Basile 3, Sada, Morris
Komentarze do artykułu