2010-03-02 08:13,
Paweł Łakomski,
Informacja własna fot. Paweł Łakomski

Jeden z najlepszych podkoszowych w lidze – Chris Daniels – w zeszłym tygodniu został pilnie wezwany do USA, gdyż jego żona lada chwila miała urodzić ich pierwsze dziecko. Słupski klub nie chcąc zniechęcić do siebie zawodnika, bez najmniejszych przeszkód wydał zgodę na jego wyjazd.
Daniles, który miał wrócić przed sobotą i miał wystąpić w sobotnim, przegranym meczu ze Zniczem Jarosław. Niestety, Amerykanin po urodzinach swojej pierwszej pociechy jakby zaginął. Nie odbiera telefonów, nie kontaktuje się z agentem, krótko mówiąc daje jasno do zrozumienia, że do Słupska nie za bardzo chce wracać.
Co ciekawe, w jego mieszkaniu pozostały już tylko puste meble. Daniels wszystkie ubrania i osobiste rzeczy wziął ze sobą i włodarze Energi Czarnych otrzymali jasny sygnał, że z byłym koszykarzem PGE Turowa Zgorzelec i Kotwicy Kołobrzeg dzieje się coś złego.
Po kilku dniach, w końcu z klubem skontaktował się agent zawodnika, który wydał dosyć dziwne oświadczenie.
- Mój klient nie jest zadowolony ze swojej roli na parkiecie, a także z ilości minut, jakie powierza mu trener Igors Miglinieks – pisze agent.
Niestety, wszystko sprowadza się do jednego. Daniels, który obecnie rozgrywa najważniejszy ,,mecz” w życiu, nie chce już wracać do Słupska i na razie chce pomóc swojej żonie w wychowaniu dziecka.
Mimo wszystko, Energa Czarni Słupsk ciągle czeka na swojego zawodnika, gdyż niedawno minął termin sprowadzania nowych koszykarzy i w tej sytuacji w Słupski robi się jeszcze bardziej trudna sytuacja.