
Drużyna New York Knicks poniosła kolejną porażkę w tym sezonie. Tym razem podopieczni Mikea D’Anthonego ulegli ekipie San Antonio Spurs 97-87. Ostrogi tym samym umocniły swoją 7 pozycję w konferencji zachodniej.
W barwach drużyny z Nowego Jorku niezłe zawody rozegrał David Lee. Koszykarz ten w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze i nie schodzi poniżej pewnego solidnego poziomu. Tym razem center Knicks uzyskał 21 punktów i 10 zbiórek. Poniżej oczekiwań spisuje się za to Tracy McGrady, który w tym spotkaniu zdobył zaledwie 6 oczek. Z taką grą ciężko będzie T-Macowi wywalczyć kontrakt na sumę, która by tego zawodnika satysfakcjonowała.
W barwach Spurs z kolei kolejne rewelacyjne zawody rozegrał Manu Ginobili. Argentyńczyk do 28 punktów dołożył 6 zbiórek i 5 asyst. Dobrze wspierali go dwaj wysocy gracze San Antonio czyli Tim Duncan i Antonio McDyess. Pierwszy z nich zdobył 18 punktów i zebrał 9 piłek, drugi z 12 zbiórkami i 10 punktami mógł pochwalić się double-double.
Pierwsza kwarta to od razu mocny atak drużyny Spurs. Ginobili i Duncan zdobyli pierwszych 11 punktów dla swojego zespołu i Ostrogi prowadziły aż 11-2. Gracze z Nowego Jorku zdołali się jednak otrząsnąć i szybko zmniejszyli swoją stratę do zaledwie 3 punktów. W końcówce jednak aktywni byli Ginobili i McDyess i dlatego po pierwszej kwarcie Spurs prowadzili 31-22.
Początek drugiej kwarty znów był wyrównany. Punkty dla NYK zdobywali Harrington i Chandler, San Antonio punktami wspierał Ginobili. Na 5:39 przed końcem tej części gry przewaga Spurs w dalszym ciągu wynosiła 9 oczek. W samej końcówce skuteczny był jednak Tim Duncan i to pozwoliło drużynie San Antonio zejść na przerwę przy prowadzeniu 51-39.
W trzeciej kwarcie do zdobywania punktów wziął się David Lee. Niestety dla niego bardzo skutecznie z drugiej strony odpowiadał mu Bogans. W końcówce tej części gry jednak koszykarze Spurs przestali trafiać a punkty z rzutów wolnych zdobywali gracze Knicks i dlatego ich strata przed czwartą kwartą wynosiła zaledwie 7 punktów.
Zachęceni końcówką trzeciej odsłony koszykarze Knicks grali jeszcze ambitniej. Gdy na 10 minut przed końcem meczu udało im się zbliżyć na zaledwie 4 punkty, wydawało się iż w tym spotkaniu obejrzymy zaciętą końcówkę. Gdy na 4 minuty przed końcem po rzucie wolnym Galinariego przewaga Spurs wynosiła już tylko 1 oczko, koszykarze NYK uwierzyli iż są w stanie to spotkanie wygrać. Niestety dla nich wtedy znów przypomniał się Ginobili, który najpierw trafił za 2 a chwilę później za 3 i dzięki temu zwiększył przewagę Spurs do 7 punktów. Koszykarze Knicks w końcówce grali bardzo ambitnie ale niestety nieskutecznie i dlatego ostatecznie przegrali mecz 97-87.