2010-03-12 08:01,
Adam Popek,
Informacja własna fot. Paweł Łakomski

Pierwszy mecz 24 kolejki ligowych spotkań zostanie rozegrany w Jarosławiu, gdzie miejscowy Znicz podejmie Sportino Inowrocław. Gospodarze, którzy minimalnie ulegli w ostatnim meczu przed własną publicznością PBG Basketowi Poznań (82 : 85 przyp. Red.), tym razem nie wyobrażają sobie porażki we własnej hali i chcą zrehabilitować się za niekorzystny rezultat sprzed tygodnia.
Zespół z Inowrocławia natomiast, ma bardzo małe szanse na utrzymanie ligowego bytu i trudno przypuszczać, by udało im się osiągnąć upragniony cel. Godna pochwały jest jednak, ambicja, z jaką gra Sportino mimo niezadowalających wyników, co sprawia, że wcale nie należy ich lekceważyć.
Znicz, po odejściu dwóch wysokich graczy, zaczyna z powrotem prezentować formę, jaką zachwycał już w obecnym sezonie. Zmiany w składzie sprawiły, że równowaga zespołu została nieco zachwiana, ale to normalne przy jakichkolwiek roszadach. Jarosławianie szybko wrócili na właściwe tory i nie ma już mowy o jakichkolwiek słabościach. Ponadto, nowy nabytek, Łukasz Diduszko doskonale zaaklimatyzował się w nowym środowisku i, ku zaskoczeniu, okazał się sporym wzmocnieniem. W dotychczasowych meczach, w których wystąpił, odgrywał kluczowe role, stanowiąc duże zagrożenie dla rywala. Wiadome jest, o czym już nie raz pisaliśmy, że głównym motorem napędowym Znicza jest duet Chappell - Mays. W dużej mierze to od nich uzależniona jest postawa jarosławskiej ekipy w danym dniu. Ciekawostką jest, że obaj zawodnicy zdobyli w 22 meczach 820 punktów(!) z 1680 drużyny, co najlepiej obrazuje poczynania tej dwójki.
Na tym, jednak nie kończą się atuty zespołu. Tajną bronią w rękach trenera Dariusza Szczubiała są Dariusz Wyka i Michał Moralewicz. W ostatnim czasie, młodzieżowi reprezentanci Polski, coraz śmielej poczynają sobie na parkiecie, czym zyskują duże uznanie w oczach ekspertów. Nie raz, bowiem, wprawili w osłupienie rywala swoją grą i wygrywali bezpośrednie pojedynki z bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Często narzekamy, że coraz mniej młodych graczy wybija się na tak wysoki szczebel rozgrywkowy. Ci dwaj zawodnicy są przykładem, że można wyszkolić młodych graczy będących późniejszym wzmocnieniem seniorskiego zespołu bez większych problemów.
Inowrocławianie nie mogą już kalkulować. Każdy mecz jest tym z kategorii o wszystko i tym razem nie będzie inaczej. Personalnie, nie odbiegają wielce od swoich rywali i mają świadomość, że w Jarosławiu da się wygrać. Postawa Sportino daje przykład innym drużynom i pokazuje, że mimo niekomfortowej sytuacji, zawsze trzeba walczyć do końca z duchem sportu. Nawet, jeśli nie uda się osiągnąć zamierzonego celu, to zespół nie polegnie bez walki.
Ostatniego meczu, graczom z nad Noteci, nie udało się rozstrzygnąć na swoją korzyść, choć przez znaczną część pojedynku to oni byli górą. W rywalizacji ze Zniczem będą starali się nie powielać błędów popełnionych w ostatnich minutach spotkania z Treflem. Będzie starał się pomóc w tym z pewnością Quinton Day, zawodnik, któremu… Znicz zawdzięcza utrzymanie się w lidze na koniec zeszłego sezonu. Po krótkiej przygodzie na początku sezonu 2009/2010 z ligą grecką, wrócił do Polski i w barwach Sportino udowodnił już, że nie wypadł z formy prezentowanej przed 12 miesiącami. Oprócz niego szkoleniowiec zespołu ma do dyspozycji Tomasza Kęsickiego. Ten wysoki gracz zaprezentował już swoje nieprzeciętne umiejętności w poprzednich spotkaniach i może stanowić olbrzymie zagrożenie dla jarosławskiego teamu ze względu na brak rosłych koszykarzy w tym zespole.
Który z zespołów rozstrzygnie tą batalię na swoją korzyść? Przekonamy się już w piątek. Początek meczu o godzinie 18 w hali MOSiR.