Wydawałoby się, że kwestia występów w najwyższej klasie rozgrywkowej koszykarek łódzkiego Widzewa jest sprawą oczywistą, bowiem w minionym sezonie wywalczyły one awans do Ford Germaz Ekstraklasy.
Tymczasem, od wielu miesięcy działacze klubu mieli poważny problem związany z miejscem rozgrywania pojedynków.
Wiadome było, że obiekt przy ulicy Sobolowej, gdzie do tej pory grały koszykarki, nie spełni ekstraklasowych wymogów. Na niższych szczeblach rozgrywkowych, co prawda dopuszczana jest możliwość gry na sztucznej nawierzchni, lecz w ekstraklasie mecze rozgrywane mogą być tylko na drewnianym parkiecie. Ze względu na ten aspekt, działacze klubu musieli jak najszybciej znaleźć nowy obiekt, spełniający wszystkie wymogi.
W związku z tym pojawiła się propozycja, by koszykarki przeniosły się do hali przy ulicy Kosynierów Gdyńskich, gdzie swoje mecze rozgrywa także Chojeński Klub Sportowy. Jednakże, ta opcja okazała się być niemożliwa do zrealizowania, albowiem zarząd klubu nie zgodził się, by ich drużyna rozgrywała mecze poza dzielnicą Widzew. Jak tłumaczy prezes Ryszard Andrzejczak – Tutaj mamy swoich kibiców, a także w tym miejscu chcą reklamować się sponsorzy. Jeśli nie byłoby możliwości rozgrywania meczów właśnie w tej dzielnicy, zdecydowalibyśmy się wycofać zespół z rozgrywek.
Odpadła także koncepcja, by Widzew przeniósł się do łódzkiej Areny, ze względu na to, że klub nie potrzebuje aż tak dużego obiektu. W tej sytuacji pozostawała jeszcze jedna możliwość. Ostatecznie zdecydowano, że koszykarki przeniosą się do hali siatkarek Organiki Budowlanych, które występują na co dzień w Plus Lidze Kobiet, a w minionym sezonie uplasowały się tuż za podium. Choć wiele osób uważa, że jest to bardzo niekomfortowa sytuacja, bo przecież siatkarki potrzebują innej nawierzchni do gry, a koszykarki innej, to obie ekipy będą się musiały dzielić halę, przynajmniej przez jakiś czas.