START   NBA    PLK    EUROLIGA    INNE    SKLEP    LINKI    FORUM    REDAKCJA
Login:
Hasło:
Zapamiętaj
 

Wygrana po wielkich emocjach

Mimo szaleńczej pogoni reprezentacji Bułgarii w ostatniej kwarcie, podopiecznym Igora Griszczuka udało się dowieźć zwycięstwo do samego końca. Tym samym Polacy zachowali szansę na awans do przyszłorocznych Mistrzostw Europy na Litwie.
 
Po blamażu w meczu z Portugalią, przegranym jednym punktem, biało czerwonym przyszło stawić czoła kolejnemu rywalowi. Do katowickiego Spodka zawitała reprezentacja Bułgarii mająca również wielkie ambicje związane z awansem na Mistrzostwa Europy. Polacy musieli jak najszybciej zapomnieć o wszelkich niepowodzeniach i zrobić wszystko, by zwyciężyć i odrobić 4 punkty straty z pierwszego spotkania.

 

Nieoczekiwanie jednak, to rywale lepiej rozpoczęli spotkanie. Po dwóch akcjach Nikołaja Varbanowa prowadzili już 4:0, czym wyraźnie zaskoczyli nieco ospałych reprezentantów Polski. Na szczęście w kolejnych minutach, sytuacja wróciła do normy i wynik brzmiał już 10:7 na korzyść gospodarzy. Stało się tak za sprawą dobrej postawy naszych dwóch wysokich zawodników, którzy nie mieli sobie równych w walce pod koszem. Po tych wydarzeniach, trener Bułgarii, Rosen Barczovski zmuszony był poprosić o czas. Po ostrej reprymendzie, gra naszych rywali wyraźnie nabrała tempa. 

Dzięki dobrej obronie i skutecznym rzutom z dystansu Earla Callowaya, na 2 minuty przed końcem ponownie wygrywali 14:12. Ten stan rzeczy nie utrzymał się jednak zbyt długo. Kilkadziesiąt sekund przed końcem kwarty sprawy w swoje ręce wziął Dardan Berisha i dzięki jego punktom, Polska wygrywała po pierwszej kwarcie 18:16. Warto dodać, że zawodnik rodem z Kosowa, jako jedyny oprócz duetu Lampe Gortat wpisał się na listę strzelców.

Na początku drugiej „ćwiartki”, podopieczni Igora Griszczuka chcieli pójść za ciosem i starali się narzucić przeciwnikowi swoje warunki gry. Efekt był widoczny już po kilku chwilach. Po trafieniach rezerwowych, Łukasza Majewskiego i Kamila Chanasa, Polacy zdystansowali Bułgarów na 7 „oczek” i wydawało się, że kontrolują przebieg spotkania. Przyjezdni, co prawda próbowali szczęścia w pojedynczych akcjach, lecz nie mogli znaleźć sposobu na dobrze dysponowaną defensywę biało czerwonych, którzy mimo to nie wystrzegli się zauważalnych błędów. 

Trzykrotnie popełniony błąd 24 sekund z pewnością dał do myślenia sztabowi szkoleniowemu naszej reprezentacji. Nie zmienia to jednak faktu, że Polacy zdecydowanie przeważali i na niespełna 3 minuty przed końcem pierwszej połowy wynik brzmiał 34:25 na ich korzyść. Stratę do naszego zespołu starał się odrobić wyborowy strzelec drużyny gości Filip Videnow, ale była to kropla w morzu potrzeb jego teamu. Ostatecznie, po 20 minutach gospodarze prowadzili 38:30 i byli w zdecydowanie lepszych nastrojach.

Po zmianie stron, obie strony chciały jak najszybciej zdobyć kolejne punkty. Jako pierwszym, ta sztuka udała się reprezentantom Polski. Po 120 sekundach niemocy, do kosza trafił, bowiem nie kto inny, jak Marcin Gortat. Gdy ten sam koszykarz chwilę później powtórzył ten sam wyczyn, wynik brzmiał 42:30 i Bułgarzy sprawiali wrażenie, nieco podłamanych takim obrotem sprawy. Jednakże, kilka chwil później, ich nadzieje wzrosły za sprawą Earla Callowaya. Wszechstronny zawodnik Cajasol Sevilla popisał się kilkoma udanymi akcjami, dając sygnał swoim kolegom do odrabiania strat. 

Niedługo później, Polacy prowadzili już tylko czterema punktami. Na domiar złego, wśród biało czerwonych zapanowała kompletna stagnacja, jeśli chodzi o zdobywanie punktów. Ponadto, popełnianie dużej ilości strat stwarzało rywalowi kolejne możliwości do kontrataków. Na szczęście Igor Griszczuk miał w swoim składzie Marcina Gortata. ”Polish Machine” w tym trudnym momencie wziął ciężar gry na swoje barki i trafiając kilka razy z rzędu zażegnał niebezpieczeństwo. Tym samym, przed decydującą batalią, Polska wygrywała z Bułgarią 53:47, dzięki czemu odniesienie końcowego zwycięstwa stawało się coraz bardziej prawdopodobne.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. Po celnych „trójkach” Kelatiego i Majewskiego, wynik na tablicy świetlnej wskazywał 59:48 i stało się jasne, że biało czerwoni będą walczyć o wygraną do samego końca. Jednak, podopieczni Rosena Barczovskiego, mimo niekorzystnej sytuacji nie dawali za wygraną. Nasi obrońcy najwięcej problemów mieli z Videnowem, który raz za razem szturmował kosz przeciwnika. Polakom sytuacja wymknęła się spod kontroli 4 minuty przed końcem meczu, kiedy to goście zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów. 

Naciskani przez rywala Polacy mieli coraz więcej problemów z przedostaniem się w strefę podkoszową Bułgarów i sprawiali wrażenie bardzo zmęczonych całym pojedynkiem. 90 sekund przed końcem spotkania, końcowy rezultat nadal pozostawał sprawą otwartą. Na punkty Gortata momentalnie odpowiedział Chawdar Kostov. W samej końcówce za trzy trafił jeszcze Kelati, czym wyprowadził Polaków na prowadzenie 75:71. Taki stan rzeczy sprawiał, że straty z pierwszego spotkania zostały jedynie wyrównane. Serca kibiców w katowickim Spodku zadrżały tuż przed końcową syreną. Maciej Lampe będąc sam na sam z koszem mógł trafić na wagę sześciopunktowego zwycięstwa, jednak spóźnił się o ułamek sekundy i wynik nie uległ już zmianie. 

W takiej sytuacji naszym zawodnikom pozostaje pogratulować pięknej walki do ostatnich sekund, jednak nie da się ukryć, że wyższe zwycięstwo, pozwalające na osiągnięcie lepszego stosunku punktowego z Bułgarami było na wyciągnięcie ręki.

 

Polska – Bułgaria 75:71 (18:16, 20:14, 15:17, 22:24)



Liczba czytań: 1192
Komentarze do artykułu
Autor komentarza: Wiadrov
Data: 23-08-2010 22:18:16
Wygrana 4 punktami, wiec jak to będzie jak z Bułgarami będziemy mieć taki sam bilans meczowy?

Autor komentarza: Torch
Data: 23-08-2010 22:19:10
bilans

Autor komentarza: Torch
Data: 23-08-2010 22:19:18
tzn. małe punkty

Autor komentarza: nd39
Data: 23-08-2010 22:20:41
Los to się chyba jednak nie bardzo do nas uśmiechnął :/
Jeśli dobrze myślę (nie sprawdzałem tego jeszcze dokładnie) to teraz muszą zdarzyć się następujące wypadki:
-Bułgaria - Belgia 1
-Portugalia - Gruzja 1
-Gruzja - Bułgaria 1
-Belgia - Polska 2

Niby możliwe, ale...

Autor komentarza: longstrus
Data: 23-08-2010 22:26:28
Sorry, ale jeśli ktoś wierzy, że Portugalia jeszcze cokolwiek wygra, to nieporozumienie. Tylko nasza reprezentacja mogła tak dać do wora.

Autor komentarza: nd39
Data: 23-08-2010 22:30:33
No to widać, że widziałeś tylko mecze Polski. Dzisiaj u siebie, Belgowie niemal do samego końca męczyli się z Portugalczykami. U siebie Portugalia gra znacznie lepiej, nikt ich tam jeszcze niesamowicie wysoko nie pokonał. A Gruzini grają teraz beznadziejnie. U siebie długo męczyli się z Portugalczykami, teraz wyglądają jeszcze słabiej i szansa jakaś, być może niewielka, ale ciągle jest.

Autor komentarza: Rachuem
Data: 23-08-2010 22:36:03
Racja. Belgowie wygrali tylko pięcioma, a o ile się nie myle to Portugalczycy nie raz prowadzili i to nie tylko jednym punktem. Widać home court advantage robie swoje.

Co nie zmienia faktu, że powinniśmy ten mecz z Portugalią wygrać.

Autor komentarza: Rachuem
Data: 23-08-2010 22:37:36
Ale swoją drogą jak ja liczę, to do awansu brakuje nam wygranej z Belgią i porażki Belgii z Bułgarią

Autor komentarza: Rachuem
Data: 23-08-2010 22:41:25
no i jednej porażki gruzinów ;)

Autor komentarza: nd39
Data: 23-08-2010 22:54:18
A jak u Bułgarii z małymi punktami? Jeśli są z nami na remis, to musimy mieć lepszy bilans małych punktów.

To, że powinniśmy wygrać to nikt z tym nie dyskutuje, ale myślę, że wracanie do nawet tak nieodległej przyszłości w tym momencie nic nie da.
Najważniejsze to awansować, a potem zdymisjonować Griszczuka i Romana L.

Autor komentarza: Max919191
Data: 23-08-2010 22:56:06
Mam nadzieję, że nie zostane za to ostro skrytykowany i wyzwany, ale... Wg mnie, i nie patrze tylko na ten mecz, Logan > Kelati. On jednak więcej do gry wnosił, potrafił wziąć odpowiedzialność na siebie... Zresztą co tu dużo mówić, z Loganem po prostu graliśmy skuteczniej

Autor komentarza: nd39
Data: 23-08-2010 23:15:30
Tak było, ale myślę, że głównie przez to, że (miałem nadzieję, że nigdy nie będę musiał tego powiedzieć) za Katzurina gra naszej drużyny była o niebo lepiej zorganizowana. I choć wtedy narzekaliśmy to już widać, jak nawet na tle poprzednika odstaje Griszczuk.

No i myślę, że wynikało to też z tego, że Logan preferuje jednak wjeżdżanie pod kosz, a Kelati zdecydowanie bardziej opiera swoją grę na rzucie.
Teraz nie mamy ani jednego niskiego zawodnika, który wygrywałby 1 na 1 i groził agresywnym wejściem na kosz.

Autor komentarza: prorok
Data: 23-08-2010 23:26:31
wystarczy ze bulgaria pokona belgie a potem my belgow i mamy awans! w tym przypadku polska belgie oraz(bulagaria badz gruzja zadecyduje ich bezposredni mecz)beda mialy bilans 5-3 a my w tym przypaku mamy najlepszy bilans sposrod 3 druzyn

Autor komentarza: krycha24
Data: 23-08-2010 23:33:00
Noo,ale Videnow dobry zawodnik naprawde !

Autor komentarza: Szybi
Data: 24-08-2010 12:41:40
Panowie dajmy sobie spokój z tym szacowaniem kto co musi. Niech nasi w końcu zaczną grać bo my w każdym sporcie musimy liczyć kto musi przegrać a kto wygrać żebyśmy my mogli awansować.

Autor komentarza: nd39
Data: 24-08-2010 13:14:53
Teraz to już raczej nie możemy liczyć tylko na siebie.

 
Aby móc komentować, musisz być zarejestorwanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.

 



Wyniki NBA
Lakers
76ers
Raptors
Wizards
Clippers
Magic
Bulls
Nets
Jazz
Knicks
Suns
Hawks
Spurs
Grizzlies
Kings
Hornets
Rockets
Nuggets
Thunder
Blazers


Tabele NBA
Konferencja Wschodnia
Dywizja atlantycka
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Philadelphia
17
7
Boston
13
10
New York
9
15
New Jersey
8
17
Toronto
8
17
Dywizja centralna
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Chicago
20
6
Indiana
16
7
Milwaukee
10
13
Cleveland
9
13
Detroit
6
20
Dywizja południowo-wschodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Miami
18
6
Atlanta
16
8
Orlando
15
9
Washington
4
20
Charlotte
3
21
Konferencja Zachodnia
Dywizja północno-zachdnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Oklahoma City
18
5
Denver
15
9
Utah
13
9
Portland
14
10
Minnesota
12
12
Dywizja pacyfiku
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
L.A. Clippers
14
7
L.A. Lakers
14
10
Phoenix
9
14
Golden State
8
13
Sacramento
8
15
Dywizja południowo-zachodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
San Antonio
16
9
Dallas
14
11
Houston
13
11
Memphis
12
12
New Orleans
4
20


Wyniki PLK
Polpharma
Zastal
Anwil
Siarka
ŁKS
AZS Warszawa
Trefl
AZS Koszalin


Tabela PLK
Drużyna
Punkty
Mecze
Trefl
41
23
Energa Czarni
39
23
Anwil
39
23
PGE Turów
37
22
Zastal
37
23
Śląsk
34
22
AZS Koszalin
34
23
Kotwica
33
22
Siarka
33
23
Polpharma
31
23
PBG Basket
31
23
AZS Warszawa
28
22
ŁKS
26
24