Informacji odnośnie przenosin Carmelo Anthony'ego do New York Knicks nie ma końca. Jak się jednak okazuje sam zawodnik wolałby reprezentować barwy Houston Rockets niż Knicksów z Wielkiego Jabłka.
Całe zamieszanie jest efektem braku porozumienia przy przedłużaniu umowy Anthony'ego z Nuggets. Włodarze klubu z Kolorado zaoferowali swojemu skrzydłowemu nową, trzyletnią umowę opiewającą na łączną sumę 65 milionów dolarów. Zawodnik oferty jednak nie przyjął.
Anthony twierdzi bowiem, że już teraz może podpisać kontrakt, które będzie opiewał na ligowe maksimum. Takiego stanu rzeczy nie chcą natomiast władze Nuggets.
W takim wypadku Anthony znalazł się na celowniku New York Knicks, którzy po sprowadzeniu Amar'e Stoudemire'a nadal dysponują gotówką, a także - co ważniejsze - chęcią powrotu na szczyt. Pomóc miałby w tym właśnie Anthony, który pod koniec sezonu będzie mógł odstąpić od swojej umowy.
Jak się jednak okazuje, dwa źródła prosto z Houston twierdzą, że Anthony wolałby reprezentować barwy Houston Rockets niż Knicks. Taką informację podał już również portal Yahoo!, który podaje, że sam zawodnik twierdzi, iż w Teksasie nie tylko lepiej by się czuł, ale także miał większe szanse na odnoszenie zwycięstw.
Co ważne, Anthony cały czas może jeszcze podpisać nową umowę z Denver. Właściciel Nuggets Josh Kroenke ponownie rozpoczął z nim bowiem negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu. Do wstępnych rozmów doszło już pod koniec ubiegłego tygodnia. Żadnego jednak porozumienia nie osiągnięto.