2010-08-28 17:11,
Michał Fast,
Informacja własna fot. Paweł Łakomski

Przy ogłuszającym dopingu słoweńskich kibiców rozpoczął się pierwszy mecz rozgrywany w Istambule pomiędzy Słowenią a Tunezją. Pierwsza akcja meczu należała do Jaka Lakovica, który po wejściu pod kosz zakończył akcję "layupem".
Słoweńcy w ciągu pierwszych dwóch miunt panowali na boisku niepodzielnie. Pierwsze punkty dla Tunezji zdobył Radhouane Slimane a było to po półtorej minuty gry.
Słoweńcy kontynuowali znakomitą grę w obronie i w ataku cały czas kontrolując przebieg mecz. Tunezja jednak z akcji na akcję grała lepiej. Pierwszą próbkę klasy tej drużyny kibice w hali zobaczyli dokładnie w połowie meczu, kiedy to znakomitym podaniem na kosz popisał się Marouan Kechrid a akcję wsadem z powietrza zakończył Salah Mejri. W tym momencie na tablicy wyników widniało 12:10 dla Słowenii. Postraszeni faworyci szybko odbudowali się i kolejne akcje należały do nich. Doprowadzili do wyniku 18:10. Od tego momentu gracze obu drużyn stracili lekko skuteczność. Dopiero w końcówce kwarty Słoweńcom udało się trafić dwukrotnie na co równo z syreną końcową z płowy boiska odpowiedział Mahomet Hadidane i kwarta zakończyła się wynikiem 22:14.
Mocnym akcentem zaczęli drugą odsłonę Tunezyjczycy, którzy od razu trafili za trzy. Słoweńcy przez dwie minuty nie mogli zdobyć punktów jednak dobrze bronili utrzymując kilku punktową przewagę. Niemoc w ataku przełamał Miha Zupan, który dynamicznie wszedł pod kosz i zdobył punkty z faulem. Kolejna akcja także należała do Słoweńców i trener Tunezji zdecydował się na wzięcie czasu.
Czas wzięty przez trenera Adela Tlatli'ego pomógł o tyle, że kolejne punkty należały do jego drużyny, jednak Słoweńcy odpowiedzieli trzema skutecznymi akcjami i powiększyli przewagę do dziewięciu punktów. Tunezyjczycy nie mieli pomysłu na znakomitą obronę Słowenii, ich gra polegała przede wszystkim na indywidualnych akcjach a to było zdecydowanie za malo na coraz lepiej grającą reprezentację Słowenii. Do końca kwarty Słoweńcy absolutnie dominowali na parkiecie dokładając jeszcze dwa punkty do przewagi wypracowanej w pierwszych 15 minutach meczu. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 39:28 dla faworytów tego meczu.
W pierwszej połowie najlepszym strzelcem spotkania był Goran Dragic zdobywca 10 punktów. Niewiele gorzej zaprezentował się najlepszy strzelec Tunezji Marouan Kechrid, który rzucił dziewięć punktów.
Słoweńcy od mocnego uderzenia rozpoczęli drugą połowę zdobywając kolejne dziewięć i powiększając przewagę do 20 punktów. W tym momencie trener Tunezji ponownie wziął czas. NIe zmieniło to jednak obrazu gry swoje pierwsze punkty w drugiej połowie jednak był to punkt z rzutu wolnego. Zespół z Afryki nadal pozostawał bez punktów z gry. Tymczasem swoje nadal grali Słoweńcy, którzy kontrolując to co działo się na boisku systematycznie zdobywali punkty, utrzymywali a nawet lekko powiększali przewagę, od czasu do czasu pokazują spektakularne zagrania. Ostatecznie trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 63:40.
Przy takim wyniku czwarta odsłona była już w zasadzie formalnością. Słoweńcy wyraźnie oszczędzali siły myśląc o kolejnych meczach turnieju. Już w czwartej minucie na parkiecie pojawili się rezerwowi, którzy radzi sobie równie dobrze co gracze podstawowi i w pewnym momencie w powiększyli przewagę do 27 punktów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 80:56 i to Słoweńcy cieszyli się ze zdobycia dwóch punktów w tabeli grupy B.
Graczem meczu okazał się Goran Dragic, który popisał się 16 punktami, miał 8 asyst i 5 zbiórek. Po meczu najlepszy zawodnik meczu udzielił wywiadu naszemu portalowi. W krótce będzie mogli przeczytać co miał do powiedzienia obrońca reprezentujący na codzień barwy Phoenix Suns.