W ostatnim meczu w Stambule Brazylia pokonała bez najmniejszych problemów Iran 81:65. W wyniku kontuzji kostki w spotkaniu nie mógł wziąć udział Anderson Varejao.
Obydwa zespoły ostatnie dzisiejsze spotkanie rozpoczęły bardzo nerwowo. Pierwsze punkty padły dopiero po sześćdziesięciu sekundach gry. Celnym rzutem zza trzy punkty popisał się Marcelo Huertas. Brazylijczycy po początkowym chaosie złapali wiatr w żagle. Przestrzenna gra i i szybkie kontrataki mogły się podobać.. Po stronie Iranu dobrze prezentował się Hamed Ehadadi, który w podkoszowej walce dobrze radził sobie z wcześniej wspomnianym Splitterem.
Brazylijczycy w pierwszej kwarcie starali się jak najszybciej przeprowadzać swoje akcje. To nie podobało się szkoleniowcowi canarinhos Rubenowi Magnano, gdyż było w tym dużo niedokładności, a przy tym sporo niewykorzystanych akcji. Przy agresywnej obronie Brazylijczyków koszykarze Iranu nie mieli pomysłu na grę. Po udanej akcji Murilo Beckera po pierwszych dziesięciu minutach gry Brazylia prowadziła 22:12.
Bezradność Iranu szybko zauważył Ruben Magano, który drugą kwartą rozpoczął zupełnie inną ''piątką''. Po zupełnie nieskutecznym początku, nie moc strzelecką zza linii 6,25 przełamał Mahadi Kamrany. Kilkadziesiąt sekund później po przeciwnej stronie boiska odpowiedział mu Marcelo Machado – 27:15. Do wymiany ciosów włączył się także Arsalan Kazemi. Podkoszowy Iranu popisał się efektownym wsadem, po doskonałym podaniu Kamrany'ego. Brazylia nadal stosowała presing w obronie, ale z minutę na minutę lepiej radzili sobie Irańczycy. Po skutecznej penetracji Javada Davari, Iran tracił do swojego rywala osiem oczek – 21:29.
Pod koniec pierwszej połowy taktyka obydwu zespołów uległa zmianie. Tym razem to Iran preferował szybką koszykówkę, a Brazylia bardziej stonowaną. To pozwoliło wykorzystać pod koszem Tiago Splittera. Nowy nabytek San Antonio Spurs w pierwszej połowie mógł się wykazać tylko w obronie. W defensywie miał utrudnione zadanie, gdyż w kadrze Iranu pierwszoplanową postacią był Hamed Ehadadi. Niezwykle silny center Memphis Grizzlies po dwudziestu minutach gry był najlepszym strzelcem w meczu z dorobkiem 14 oczek.
Mimo piętnastominutowego odpoczynku koszykarze z Iranu wyglądali na bardzo zmęczonych. Najbardziej zaangażowany w grę był środkowy Ehadadi. Kilka razy w wobec bezradności swoich rozgrywających był zmuszony...rozgrywać piłkę. Brazylia po przerwie grała już spokojniej. Akcje ''ja do ciebie, ty do mnie'' były ozdobą trzeciej kwarty. Po dwudziestu pięciu minutach Brazylijczycy mieli na swoim koncie 12 asyst, a spośród zawodników tym elemencie gry brylował Marcelo Huertas. Przy blisko dwudziestu punktów przewagi Brazylii na parkiecie zaczęli się pojawiać rezerwowi. Selekcjoner Iranu Veselin Matić zrezygnował ze swojego podstawowego centra, a Ruben Magano z podstawowej piątki korzystał tylko z Leandro Barbosy. Wobec kontuzji Andersona Varejao, szansę otrzymał Joe Batista. W konfrontacji rezerwowych nieznacznie lepsi byli zawodnicy Iranu, którzy zmniejszyli stratę do trzynastu punktów – 48:61.
Czwartą kwartę ładnym lay-up'em otworzył najbardziej aktywny spośród brazylijskich rezerwowych Raul. W trakcie ostatnich dziesięciu minut najwięcej zainteresowania wywołali... brazylijscy dziennikarze ESPN. Wobec kontuzji Andersona Varejao obok ławki rezerwowych pojawiło się mnóstwo kamer, które pokazywały środkowego Cavaliers. Mimo dużej przewagi selekcjoner Brazylii cały czas wymagał od swoich podopiecznych twardej obrony. Agresywna defensywa przynosiła efekt. Irańczycy mieli problemy z przeprowadzeniem piłki na pole przeciwnika, a krzyki Matica nic nie pomagały.
Ostatecznie Brazylia bez najmniejszych problemów pokonała Iran 81:65. Najwięcej punktów dla Canarinhos zdobył Guilherme Giovannoni – 17 punktów.
Brazylia – Iran 81:65