
Początek spotkania nie zapowiadał takiego rozstrzygnięcia. Nasi koszykarze szybko przejęli inicjatywę i nie pozwalali Belgom na zbyt wiele. Wielką chęć do gry przejawiał Marcin Gortat, który nie miał problemów z ogrywaniem weterana europejskich parkietów, Thomasa Van Den Spiegela. Ponadto, Polacy udowodnili, że umiejętność rzucania z dystansu nie jest im obca. Właśnie dzięki celnym „trójkom” Berishy i Koszarka, 3 minuty przed końcem kwarty biało czerwoni odskoczyli rywalowi na kilka punktów. Co prawda, straty próbował zniwelować jeszcze Hervelle do spółki z Beghinem, lecz dzięki dobrej grze obronnej reprezentantów Polski, nie byli oni w stanie zdobyć choćby kilku punktów z rzędu. Dzięki temu, po 10 minutach Polacy prowadzili 23:15 i byli na dobrej drodze do osiągnięcia końcowego sukcesu.
W drugiej „ćwiartce” na parkiecie zapanował chaos efektem czego, kibice oglądali sporo strat i niecelnych rzutów z obu stron. Biało czerwoni starali się, co prawda pójść za ciosem i wypracować sobie jeszcze większą przewagę punktową, ale pojedyncze akcje kończone przez rezerwowych zawodników nie przynosiły zamierzonego efektu. Natomiast trener Belgów, Eddy Casteels zdecydował się desygnować na parkiet rezerwowego Jonathana Tabu. Właśnie ten zawodnik okazał się być największym zagrożeniem dla naszej reprezentacji i wniósł sporo ożywienia w szeregach swojego zespołu . Dzięki jego punktom, koszykarze z Beneluxu odrobili część strat i w dalszym ciągu liczyli się w walce o zwycięstwo. Ostatnie słowo należało jednak, do Polaków, a konkretnie Łukasza Koszarka. Rozgrywający Pepsi Caserta w ostatniej sekundzie zdobył trzy punkty, czym zdecydowanie poprawił humory kolegom z drużyny. Tym samym, po pierwszej połowie, biało czerwoni prowadzili 39:33 i w nieco lepszych nastrojach mogli udać się na 15 minutowy odpoczynek.
Po zmianie stron, na parkiecie rozegrał się najczarniejszy z możliwych scenariuszy dla zespołu Igora Griszczuka. Niezwykle zmotywowani do walki Belgowie zaczęli raz za razem „dziurawić” kosz swojego przeciwnika, a Polacy w żaden sposób nie potrafili odpowiedzieć na ich poczynania. Nasi przeciwnicy zanotowali imponującą serię 10 punktów zdobytych z rzędu, dzięki czemu nie tylko odrobili straty, ale objęli także czteropunktowe prowadzenie. Swój team z marazmu próbował wyrwać Maciej Lampe, lecz był osamotniony w dążeniu do tego celu. Polacy „obudzili się” dopiero w końcówce, kiedy to udanymi akcjami zaczęli popisywać się Berisha i Kelati. Niestety, nasi rywale mieli w swoich szeregach niezawodnego Beghina, który na niespełna 60 sekund przed końcem kwarty celnie przymierzył z dystansu i w dosadny sposób odpowiedział na poczynania polskich koszykarzy. Dzięki temu, gospodarze przed decydującą batalią byli lepsi o zaledwie jedno „oczko”, co zapowiadało walkę do ostatnich sekund.
W ostatniej części gry, by myśleć o zwycięstwie Polska musiała zdecydowanie odważniej zaatakować i wyeliminować błędy w ataku notorycznie popełniane w poprzednich minutach. Zgodnie z przypuszczeniami, tak też się stało. Po celnych rzutach Gortata, naszym reprezentantom udało się wyjść na prowadzenie 65:63 i mogło się wydawać, że wszystko potoczy się po naszej myśli. Niestety, każdy, kto uważnie śledził mecze w tegorocznych eliminacjach wiedział, że wygrywanie pojedynków po nerwowych końcówkach nie jest specjalnością podopiecznych Igora Griszczuka. Tego niedzielnego wieczoru nie było inaczej. Kilka niepotrzebnych strat i niecelnych rzutów stworzyło przeciwnikowi kolejne możliwości do zdobywania punktów. Najwięcej zimnej krwi zachował Beghin, który udowodnił, że w trudnych chwilach zawsze można na niego liczyć. Dzięki fantastycznym rzutom koszykarza Antwerp Giants, miejscowa publiczność mogła odetchnąć i rozpocząć świętowanie awansu, co jest bezprecedensowym sukcesem belgijskiej koszykówki. Ostatecznie, gospodarze zwyciężyli, bowiem 70:67 i pozostaje tylko pogratulować im osiągnięcia tak wspaniałego wyniku, który mieliśmy na wyciągnięcie ręki.
Zwolnic go, ja nie wiem jak mozna obsadzac posade trenera reprezentacji tak slabym trenerem, on nam tylko szkodzi!!!
Jeszcze jedno. Trenera trzeba bezwarunkowo zwolnić, na jego miejscu zastanowiłbym się, czy ten fach jest dla mnie. Bo mimo, że mamy takich a nie innych zawodników to awans tutaj był naszym obowiązkiem. W końcu Gruzini czy Belgowie to naprawdę słabe ekipy i takich ogórków trzeba ogrywać i na wyjazdach. Niestety od każdej ekipy odstawaliśmy pod względem taktycznym, nasze drużyna wyglądała po prostu jak juniorski zespół, który nie ma pojęcia co ma grać.
Jest po prostu słabiutki. Chociaż muszę mu oddać: najlepszy w tej nędznej kadrze. Jestem rozgoryczony!
wygrać przyszłoroczną "loterię" z jednym losem wygranym...Tak to widzę!
... Kurde oddajcie mi kolano, zabierzcie z 10 lat i dajcie szanse to bedziecie mieli rozgrywającego jak ta lala :DDDD
Nie chcę Gortatowi nic wypominać, ale naprawdę jeśli spojrzeć obiektywnie to każdy center na poziomie euroligowym z nim jeździł. Asik, Lorbek, Krstić to przecież nie są jacyś super-atleci a mimo to ogrywali go niemiłosiernie. Doceniam to jak daleko zaszedł zaczynając w tym wieku, ale nie nazywajmy go jednym z najlepszych, bo jego w sukcesach Magic jest znikoma. Sam czekam na to, aż trafi do jakiegoś zespołu gdzie będzie mógł >20 min. na mecz i wtedy zobaczymy ile jest wart.
W kadrze jest liderem, ale w NBA jest zmiennikiem i to takim, który dostaje przeważnie do 7 minut gry. W najmocniejszych ekipach Euroligi też nie byłby liderem, bo w ataku umie bardzo niewiele, nie oszukujmy się. Papiery na bycie liderem w mocnej ekipie ma Maciek Lampe, ale to inna historia.
Gortat dostaje te $ 6 mln, ale zwróć uwagę na to, jak przepłacani są centrzy w NBA. Naprawdę to nie jest aż tak oszałamiająca kwota. No i wspomniałem wcześniej, że agenta ma niezłego.
Zapomniałem wspomnieć o tym po meczu z Bułgarią: zwróciliście uwagę na to, jak zachowywał się Lampe? Tzn. wywiad przed meczem i w ogóle postawa np. w trakcie przerw? "Problemy żołądkowe" hahahha ;)
Tomi ogólnie się zgadzam, co do wniosków nt. kadry, ale nie jestem przekonany czy Kelati dał więcej niż ewentualnie wniósłby Logan. Najlepiej gdyby obydwaj mogli zagrać, bo mamy straszne braki na obwodzie. Wjazdy pod kosz Logana byłyby tu bezcenne. W naszej grupie nie było obrońcy, który mógłby go zatrzymać. Bo tak swoją drogą to Kelati nie gra w ogóle jak czarnuch.
Gortat ciągle słabo rzuca z półdystansu, i ciągle rzuca tylko hakiem... Typowy center, ale jak nauczy się jakiś post moves, to w Europie będzie naprawdę rządził:)
Na Eurobaskecie Logan grał w kratkę, fakt. Ale weź pod uwagę, że tam byli dużo mocniejsi rywale, a poza tym jak prezentują się polscy obrońcy to było doskonale widać. Na plus wypadł chyba tylko Berisha.
Z "czarnuchem" to mam na myśli, że jeśli już mamy naturalizowanego Ameryko-Afrykańczyka to preferowałbym kogoś kto umie minąć rywala, wbić się pod kosz, zagrać and1 itd. Kelati gra bardziej jak europejski zawodnik i tyle.
Na Eurobaskecie też mieli problemy żołądkowe ;) Głównie Lampe i Logan.
Nie to, że jestem jakimś fanem Logana. Też ostro go krytykowałem, tak jak i samą decyzję, że dajemy komuś obywatelstwo tylko po to, żeby zagrał na jakimś turnieju.
Porównujesz od razu do tych mocnych, a ja porównam do drużyn bardziej zbliżonych poziomem do nas. Czarnogóra i Macedonia, zobacz co tam wnieśli naturalizowani zawodnicy. I myślę, że jeśli już to takie coś by nam się przydało.
Jest najlepszy na pozycję centra, ale jest po prostu słaby. Ma drewnianą rękę. Kto się nie zgodzi ten ślepy. I nie mów ty89, że jestem samozwańczym fachowcem, bo za fachowca się nie uważam. Oceniam subiektywnie. Gortat jest słaby i kariery większej już nie zrobi.
ich umiejętności.Pietrus z pierwszej piątki ma współczynnik 74 a Gorti 75 czyli amerykańscy fachowcy(oni przygotowują i konsultują tą grę) uważają że jest jednym z pięciu najlepszych graczy Magii.Tylko że my Polacy,wiemy lepiej-Jest Cienki i Nic z Niego Nie Będzie-Prawda Kolmimajk??
może to jeszcze poprawić,a jak nie poprawi to dołączy do licznego grona centrów z nienaprawialną drewnianą ręką typu Shaq,Howard i cała reszta amerykańskich środkowych.Nie sugeruje oczywiście że kiedyś będzie na tym poziomie bo nie będzie...Myślę tylko że z drewnianą ręką też można zrobić karierę.Cześć-miło się gadało.Odrysowuje się stąd