START   NBA    PLK    EUROLIGA    INNE    SKLEP    LINKI    FORUM    REDAKCJA
Login:
Hasło:
Zapamiętaj
 

Horror na zakończenie trzeciego dnia w Stambule! USA znów górą!

Świetne widowisko zobaczyli kibice w stambulskiej hali Abdi  Ipekci Arena. Amerykanie po niezwykle gorącym horrorze pokonali reprezentację Brazylii 70:68. Tym samym podopieczni Mike'a Krzyzewskiego są nadal niepokonani i pewnie prowadzą w swojej grupie.
 
Pierwsze punkty w spotkaniu dość nieoczekiwanie zdobył Marcelo Huertas, po ładnym rzucie z dystansu. Ten sam zawodnik kilka chwil później podwyższył wynik na 4:0. Po stronie USA odpowiedział Chauncey Billups. 
 
W początkowych minutach obydwie drużyny grały bardzo szybko. Brazylijczycy bronili strefą i było to dobre posunięcie. Niestety na ich nie szczęście, podobnie jak na parkietach NBA, przez ręce trafiał Kevin Durant. W identycznej sytuacji nie spudłował także Marcus Vieira, który do czerwoności zdenerwował lidera Oklahomy City Thunder. Ten w wyniku frustracji odpowiedział mu kolejnym rzutem za trzy punkty 15:15. 
 
Jeśli ktoś w poprzednich dniach mistrzostw narzekał na brak wymiany ciosów, w tym meczu – nieoczekiwanie – miał tego ponad dostatek. Brazylia walczyła z USA jak równy z równym – 18:17. Do zmiany prowadzenia doszło po celnym  rzucie za trzy punkty Alexa Garcia. Radość Brazylijczyków z przodownictwa w meczu trwała może z dziesięć sekund, gdyż w następnej akcji momentalnie odpowiedział Kevin Love. W konkursie rzutów z dystanu stanął także Leandro Barbosa, który dwa razy pod rząd dziurawił kosz Amerykanów zza linii 6,25 – 22:26. Pierwszą kwartę nieprawdopodobnym wsadem zakończył Tiago Splitter – 28:22. 
 
Serię punktował po krótkiej przerwie nadal kontynuowali Brazylijczycy – 30:22. Dobrą passę akcją 2+1 przerwał Kevin Durant. Gdy Amerykanie zbliżyli na cztery oczka, o przerwę poprosił Ruben Magano. Podopieczni Mike Krzyzewskiego w dalszej części drugiej kwarty skrupulatnie pomniejszali straty do rywali, jednak sposób nie zadowalał, ani legendarnego szkoleniowca uczelni Duke, ani samych zawodników. W kolejnych minutach, po raz kolejny, kibice obejrzeli prawdziwy festiwal rzutów za trzy punkty. Najpierw Guilherme Giovannoni, a następnie w wyniku kolejnego niezadowolenia Kevin Durant – 41:43. Ostatecznie po pierwszej połowie niespodziewanie Brazylia wygrywała z USA 46:43. 
 
Drugą połowę obydwa zespoły rozpoczęły od błędów. Sygnał do odrabiania strat  rzutem z półdystansu dał Lamar Odom – 45:48. Koledzy posłuchali podkoszowego Los Angeles Laker, a już po pięciu minutach starty zostały odrobione. Po tradycyjnym lay-up'ie w wykonaniu Derricka Rose'a, szkoleniowiec Canarinhos był zmuszony poprosić o przerwę – 52:50. Grę Brazylijczyków w kolejnych minutach trzeciej kwarty ciągnął Marcelo Machado. W końcówce Amerykanie wyraźnie wrzucili dwójkę. Pokaz swoich nietuzinkowych umiejętności strzeleckich dał Kevin Durant, który najpierw popisał się efektownym wsadem, a następnie skutecznym lay-up'em. Na odpowiedź Brazylijczyków nie trzeba było długo czekać. Po raz kolejny Ruben Magano przekonał się, jak ważnym ogniwem w jego zespole jest Leandro Barbosa, kiedy ten ze 61:55, błyskawicznie zdobył cztery punkty, kończąc tym samym trzecią kwartę spotkania.
 
Czwarta kwarta rozpoczęła się z kilku minutowym opóźnieniem, gdyż zegar nad telebimem przestał działać. Ostatnią część kwarty obydwie drużyny rozpoczęły od podziału punktów. Najpierw kolejnym celnym rzutem za trzy punkty popisał się Marcus Vieria, a następnie potężnym wsadem Lamar Odom. Wymianę ciosów pomiędzy drużynami przerwał Ruben Magano, który po udanej penetracji Derrica Rose'a, poprosił o czas – 66:62. Tuż po przerwie pięknym półhakiem popisał się Tiago Splitter. Po jego punktach nastała długa niemoc strzelecka, po obydwu stronach boiska. Brazylijczycy próbując złapać kontakt z rywalem, ograniczali się tylko do rzutów z dystansu, które nie przynosiły efektu. Na ich szczęście Amerykanie też pudłowali, a na dodatek co chwilę tracili piłkę w dziecinny sposób. Po sytuacyjnych punktach Billupsa na minutę przed końcem USA prowadziła 70:66. jednak znów Brazylia miała Barbosę. Na dziesięć sekund przed zakończeniem meczu piłkę miał Huertas. Nie mając komu podać sam zdecydował się na penetracje pod kosz. Brazylijski rozgrywający był faulowany i piłka już wpadała do obręczy, a mimo tego nie przedziurawiła kosza Amerykanów. Huertas do remisu mógł doprowadzić jeszcze z linii rzutów wolnych, jednak pierwszy niecelny rzut przesądził o wszystkim.
 
Tym samym Amerykanie nadal pozostają niepokonani, jednak Brazylia udowodniła, że nie taki diabeł straszny. Jutro grupa A i B mają wolne. Do rywalizacji drużyny powrócą w środę. 
 
USA – Brazylia 70:68 (22:28, 21:18, 18:13, 9:9)

Ze Stambułu, Paweł Łakomski, Koszykowka.net


Liczba czytań: 939
Komentarze do artykułu
Autor komentarza: Max919191
Data: 30-08-2010 23:11:25
super mecz! zabrakło Varejao żeby Tiago odpoczął

Autor komentarza: Krasow
Data: 30-08-2010 23:13:31
Masakra, tyle strat co popełnili amerykanie, gdyby nie Durant w pierwszej połowie to by Brazylijczycy odskoczyli pewnie na więcej punktów.
Chandler jak na razie to dno. Rose jakby nie miał ochoty bronić, gra ospale i traci często piłki. Westbrook też różnie, dostaję piłkę i od razu leci pod kosz.
8 asyst w całym meczu, śmieszne do tego 22 straty.
Dobrze, że Billups potrafił wziąć nieraz na siebie gre, mimo, że nie był dysponowany rzutowo.
Iguodala przez 30 minut oddał jeden rzut, na szczęście rekompensuje to w obronie, 5 przechwytów.
Nie podobał mi się ten mecz w wykonaniu USA, za to w wykonaniu Brazylii jak najbardziej, mogą coś powalczyć jeżeli Barbosa będzie lepiej rzucał i wróci Varejao.

Autor komentarza: wagner
Data: 30-08-2010 23:32:03
bardziej Brazylia przegrała ten mecz niż USA wygrało ;p

Autor komentarza: nd39
Data: 31-08-2010 00:42:09
Nie wiem kiedy USA może trafić na Turków, ale już cieszę się na tę klęskę Amerykanów ;]

Autor komentarza: wwoytass
Data: 31-08-2010 07:44:11

Autor komentarza: wwoytass
Data: 31-08-2010 07:52:05
Ale spójrzcie jakimi zawodnikami grają USA??? Co to za drużyna, której zawodnicy nie mają czasu dla reprezentacji???? Jeszcze jedno Amerykanie wolą grać pod publikę. Tak więc jak nie wygrają to trudno, NIE ZAWSZE WYGRYWAJĄ NAJLEPSI (najlepsi na papierze). Trudno może to zrozumieć ale nieraz tak już bywało.

Autor komentarza: krychaMJ23
Data: 31-08-2010 11:10:31
USA słabo zagrali,ale wygrali. Jak nie bd grac bardziej zespołowo to mg nie wygrac MS tylko jest jeszczde troche daleko do konca !

 
Aby móc komentować, musisz być zarejestorwanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.

 



Playoff NBA
Półfinały konferencji
S. Antonio - Clippers
1:0

Mecz 1: 108:92
Mecz 2:
Mecz 3:
Mecz 4:
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


Boston - Philadelphia
2:1

Mecz 1: 92:91
Mecz 2: 81:82
Mecz 3: 107:91
Mecz 4:
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


OKC - Lakers
2:0

Mecz 1: 119:90
Mecz 2: 77:75
Mecz 3:
Mecz 4:
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


Indiana - Miami
1:1

Mecz 1: 86:95
Mecz 2: 78:75
Mecz 3:
Mecz 4:
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


Ćwierćfinały konferencji
S. Antonio - Utah
4:0

Mecz 1: 106:91
Mecz 2: 114:83
Mecz 3: 102:90
Mecz 4: 87:81
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


Chicago - Philadelphia
2:4

Mecz 1: 103:91
Mecz 2: 92:109
Mecz 3: 74:79
Mecz 4: 82:89
Mecz 5: 77:69
Mecz 6: 78:79
Mecz 7:


Memphis - Clippers
3:4

Mecz 1: 98:99
Mecz 2: 105:98
Mecz 3: 86:87
Mecz 4: 97:101
Mecz 5: 92:80
Mecz 6: 90:88
Mecz 7: 72:82


Boston - Atlanta
4:2

Mecz 1: 74:83
Mecz 2: 87:80
Mecz 3: 90:84
Mecz 4: 101:79
Mecz 5: 86:87
Mecz 6: 83:80
Mecz 7:


Lakers - Denver
4:3

Mecz 1: 103:88
Mecz 2: 104:100
Mecz 3: 84:99
Mecz 4: 92:88
Mecz 5: 99:102
Mecz 6: 96:113
Mecz 7: 96:87


Indiana - Orlando
4:1

Mecz 1: 77:81
Mecz 2: 93:78
Mecz 3: 97:74
Mecz 4: 101:99
Mecz 5: 105:87
Mecz 6:
Mecz 7:


OKC - Dallas
4:0

Mecz 1: 99:98
Mecz 2: 102:99
Mecz 3: 95:79
Mecz 4: 103:97
Mecz 5:
Mecz 6:
Mecz 7:


Miami - New York
4:1

Mecz 1: 100:67
Mecz 2: 104:94
Mecz 3: 87:70
Mecz 4: 87:89
Mecz 5: 106:94
Mecz 6:
Mecz 7:




Tabele NBA
Konferencja Wschodnia
Dywizja atlantycka
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Boston4
39
27
New York7
36
30
Philadelphia8
35
31
Toronto
23
43
New Jersey
22
44
Dywizja centralna
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Chicago1
50
16
Indiana3
42
24
Milwaukee
31
35
Detroit
25
41
Cleveland
21
45
Dywizja południowo-wschodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Miami2
46
20
Atlanta5
40
26
Orlando6
37
29
Washington
20
46
Charlotte
7
59
Konferencja Zachodnia
Dywizja północno-zachdnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Oklahoma City2
47
19
Denver6
38
28
Utah8
36
30
Portland
28
38
Minnesota
26
40
Dywizja pacyfiku
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
L.A. Lakers3
41
25
L.A. Clippers5
40
26
Phoenix
33
33
Golden State
23
43
Sacramento
22
44
Dywizja południowo-zachodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
San Antonio1
50
16
Memphis4
41
25
Dallas7
36
30
Houston
34
32
New Orleans
21
45


Wyniki PLK
AZS Warszawa
Anwil
Siarka
Trefl
AZS Koszalin
Energia Czarni
PGE Turów
Polpharma
Zastal
Kotwica
Śląsk
PBG Basket


Tabela PLK
Drużyna
Punkty
Mecze
Trefl
43
24
PGE Turów
41
24
Energa Czarni
41
24
Anwil
41
24
Zastal
39
24
Śląsk
38
24
AZS Koszalin
35
24
Kotwica
35
24
Siarka
34
24
Polpharma
32
24
PBG Basket
32
24
AZS Warszawa
30
24
ŁKS
26
24