
Argentyna po niespodziewanie trudnej przeprawie pokonała Jordanię 88-79. I choć z początku wydawało się, że wszystko pójdzie lekko, gładko i przyjemnie to wynik meczu rozstrzygnął się dopiero w ostatnich minutach.
Bohaterem spotkania był Luis Scola, który zdobył dla swojej drużyny 30 punktów i zanotował 13 zbiórek. Drugim strzelcem zespołu był Carlos Delfino, który uzbierał co prawda aż 18 punktów, ale zaprezentował fatalną skuteczność na linii rzutów wolnych trafiając jedynie 6 z 17 rzutów.
W drużynie Jordanii wyróżniali się zdobywca 22 oczek Rasheim Wright oraz Ayman Adais, który na swoim koncie uzbierał o 2 punkty mniej. Double-double w postaci 17 oczek oraz 10 zbiórek dołożył do tego Zaid Abbaas.
Mecz od początku przyjął taki bieg jakiego wszyscy się spodziewali. Argentyńczycy z łatwością zdobywali punkty i szybko odskoczyli od swojego rywala. Kiedy po punktach Scoli prowadzili już 22-9 wszystkim wydawało się, że spotkanie jest już rozstrzygnięte. Zwłaszcza, że do końca kwarty reprezentacja Argentyny powiększyła jeszcze swoją przewagę i ostatecznie po pierwszej części gry prowadziła 35-19.
W drugiej kwarcie Argentyńczycy spokojnie utrzymywali swoją przewagę, a w pewnym momencie powiększyli ją nawet do 20 punktów. Nikogo nie zaniepokoił nawet fakt, że końcówkę tej części gry przegrali oni 7-0 i ostatecznie przed przerwą prowadzili 49-37.
Początek trzeciej kwarty nadał już jednak pewne wątpliwości co do końcowego wyniku. Rozluźnieni Argentyńczycy nie spostrzegli się nawet, a gracze Jordanii wrzucili im 9 szybkich punktów (po trzech z rzędu rzutach za 3 punkty) i zmniejszyli swoją stratę do zaledwie 3 oczek. Zawodnicy z Argentyny włączyli jednak drugi bieg i znów z łatwością odjechali na 12 oczek. Nieustępliwi i ambitnie walczący gracze Jordanii nie chcieli jednak tego dnia uznać wygranej utytułowanego rywala za pewnik. Ponownie w końcówce kwarty nie stracili oni punktu, wrzucając swoim rywalom aż 6 i przed ostatnią częścią gry mieliśmy wynik 61-55 dla Argentyny.
W czwartej kwarcie Jordańczycy w dalszym ciągu grali nadspodziewanie dobrze. Bardzo skutecznie rzucali z dystansu a ambitna i nieustępliwa defensywa sprawiała Argentyńczykom nie lada problemy. Na 6:22 przed końcem meczu strata Jordanii wynosiła zaledwie 4 oczka. Koszykarze Argentyny ponownie podkręcili wtedy tempo i spokojnie odjechali swoim rywalom na 8 punktów. W końcówce było jeszcze sporo nerwów, gracze z Jordanii byli bardzo ambitni i za wszelką cenę chcieli dogonić w końcu doświadczonego rywala, jednak umiejętnie rozgrywająca końcówkę Argentyna nie popełniła już żadnego błędu. Koszykarzom Jordanii należą się jednak wielkie brawa za to co pokazali, gdyż do sprawienia ogromnej sensacji zabrakło im na prawdę bardzo niewiele.