
Wydawało się, że Litwini osłabieni brakiem braci Ławrynowiczów na Mistrzostwach Świata wiele nie osiągną. Tymczasem dzisiaj wygrali kolejny, czwarty mecz z rzędu i liderują w grupie D, która swoje mecze rozgrywa w Izmirze.
Spotkanie Litwinów z Francuzami nie było wielkim widowiskiem. Obie drużyny przede wszystkim postawiły na szczelną obronę. W drugiej kwarcie Litwini zmienili krycie na obronę strefową, na którą Francuzi nie potrafili znaleźć odpowiedzi.
Jednakże spotkanie wręcz fantastycznie zaczęło się dla "Trójkolorowych". Po pięciu "trójkach" w samej pierwszej kwarcie, Francuzi prowadzili 24-11. Nicolas Batum zdobył aż 9 punktów. Wśród Litwinów tylko Jonas Maciulis(8pkt w I kwarcie) dotrzymał kroku Francuzom.
W drugiej odsłonie obie ekipy łącznie zdobył tylko 19 punktów. Wydaje się, że kluczowym momentem dla tego spotkania jest końcówka pierwszej połowy, ponieważ od stanu 29-14 dla Francji, Litwini zdobyli dziesięć punktów bez odpowiedzi.
Po przerwie prym zdecydowanie wiedli już nasi wschodni sąsiedzi. Do świetnie grającego Maciulisa dołączył Kleiza i Litwini uciekli aż na 11 punktów przewagi na koniec trzeciej odsłony.
Francuzi do końca ambitnie walczyli, aby zmniejszyć przewagę Litwinów, ale dzisiaj byli po prostu słabsi.
Litwa - Francja 69:55 (11:24, 13:6, 28:11, 17:14)
Litwa: Maciulis 19, Kleiza 15, Kalnietis 9, Pocius 8, Seibutis 6, Klimavicius 5, Delininkaitis 3, Jankunas 2, Javtokas 2, Gecevicius 0
Francja: Batum 13, Gelabale 10, de Colo 10, Diaw 9, Traore 6, Albicy 3, Koffi 2, Mahinmi 2, Bokolo 1, Causier 0, Jackson 0
1 miesjce w grupie gwarantowane
GO LITHUANIA !