
Ostatni mecz reprezentantów USA w grupie miał charakter sparingowy. Naprzeciwko faworytów całego mistrozwskiego turnieju rozgrywanego w Turcji stanęli gracz Tunezji, którym do tej pory nie udało się wygrać żadnego meczu.
Przez pierwsze dwie minuty tego spotkania, Amerykanie sprawiali wrażenie niezainteresowanych tym co dzieje się na boisku. Po trzech minutach na tablicy wyników było cztery do czterech i wyglądało na to, że zadowoleni z siebie amerykańscy reprezentacji mają zamiar wygrać go jak najmniejszym nakładem sił. Dopiero na trzy minuty przed końcem tej części gry Amerykanie zaczęli łapać odpowiedni rytm. Szczególnie lider tej drużyny Kevin Durant sprawiał wrażenie, że ma zamiar zdopingować kolegów do większego zaangażowania w grę. Durant szybko zdobył dziewięc punktów i był jedynym obok Billupsa zawodnikiem, z punktami na koncie. Postawa Duranta szybko przełożyła się na większe zaangażowanie reszy drużyny i worek z punktami wreszcie się rozwiązał. W ciągu ostatnich dwóch minut USA zdobyło tyle punktów co przez osiem pierwszych i na koniec pierwszej kwarty wygrywali 19:13.
Drugą kwartę otworzył Eric Gordon, który po wejściu pod kosz zdobył dwa punkty będąc faulowanym i dorzucił kolejny z rzutów linii wolnych. Na parkiecie w tej części pojawiła się zupełnie inna piątka reprezentacji USA. Do tego jednak kibice przyzwyczaili się już podczas tych Mistrzostw. Mecz nadal nie zachwycał poziomem. Podejście zmiennikÓW amerykańskich było podobne do tego jakie prezentowali w pierwszej odsłonie ich koledzy z drużyny, czyli wygrać i nie namęczyć się przy tym za bardzo. Po pięciu minutach gry w tej kwarcie Amerykanie prowadzili 30:21. Kolejnych siedem punktów zdobyli Tunezyjczycy i przez chwilę na tablicy różnica punktów pomiędzy drużynami wynosiła zaledwie dwa. Amerykanie nie wyglądali jednak ani przez chwilę na wystraszonych spokojnie dorzucili kilka koszy i ostatecznie wygrali pierwszą połowę 39:33.
Statytstycznie pierwsza połowa wyglądała następująco. Amerykanie trafili 16 z 32 oddanych rzutó z tego 15 na 22 za dwa i zaledwie 1 z 10 za trzy. Pod tym względem dużo lepiej radzili sobie Tunezyjczycy, którzy tafli 6 z 17 rzutów za trzy. Najlepszym strzelcem spotkania po pierwszych 20 minutach był Marouan Kechrid, który rzucił 15 punktów dla reprezentacji Tunezji. Po stronie Amerykańskiej dziewięć oczek zgromadził Durant i to on był najskuteczniejszym graczem tej drużyny.
W trzeciej kwarcie reprezentanci USA wyraźnie wzmocnili obronę. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Już po 90 sekundach przewaga Amerykanów wynosiła 10 oczek. Uspokojeni takim obrotem spraw Amerykanie ponownie zwolnili tempo i mecz zaczął toczyć się rytmem z pierwszej połowy. Tunezyjczycy jednak wyraźnie zaczęli tracić siły i przewaga faworyta tego meczu zaczęła systematycznie rosnąć i na koniec trzeciej kwarty wynosiła 17 punktów.
Czwarta kwarta była już dopełnieniem formalności. Wypoczęci Amerykanie i coraz bardziej zmęczeni Tunezyjczycy czekali na końcowy gwizdek, jednak z każdą sekundą meczu przewaga graczy zza oceanu rosła. Po niespełna trzech minutach kwarty numer cztery Amerykanie uzyskali 29 punktową przewagę i trener Tunezji poprosił o czas. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Ameykanie nadal mieli ogromną przewagę której odzwierciedleniem była tablica wyników, na któej w penym momencie przewaga USA wynosiła nawet 37 punktów. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 92:57.
Niezrażeni porażką Tunezyjczycy ponownie poprosili graczy z USA o zdjęcia i w atmosferze pikniku gracze opuścili parkiet udając się do szatni.