START   NBA    PLK    EUROLIGA    INNE    SKLEP    LINKI    FORUM    REDAKCJA
Login:
Hasło:
Zapamiętaj
 

'Czarna Perła' z Wrocławia - Keith Williams

Kibicom w Polsce tego koszykarza nie trzeba przedstawiać. A już szczególnie we Wrocławiu, gdzie sukcesy tamtejszego Śląska z pierwszej połowy lat 90 kojarzone są głównie z tym amerykańskim przybyszem.

 

 Ile ten zawodnik wniósł w rozwój polskiej koszykówki w Polsce w ostatnim X leciu ubiegłego wieku pozostaje nieocenionym. Dziś, po ponad dziesięciu latach gdy Keith Williams nie gra zawodowo w basket udało nam się powspominać z nim stare dobre czasy...

 Zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś ikoną zagranicznych koszykarzy w Polsce?

Dziękuję bardzo za komplement odnośnie mnie jako ikony polskiej koszykówki. Tak, wiem że moja kariera w Polsce jest dobrze znana i jestem bardzo z tego powodu zaszczycony, że ludzie mnie nie zapomnieli. Jest to trochę ironiczne, że jestem pionierem wielu wspaniałych amerykańskich i innych międzynarodowych graczy w Polsce i że przyczyniłem się do rozwoju koszykówki w Waszym kraju. Ironiczne, bo w zasadzie byłem pierwszym, który trafił od razu na sukces i z tym się kojarzy. Jeśli są ludzie, którym powinienem za to podziękować, to z pewnością będą nimi Mieczysław Łopatka – prawdziwy geniusz koszykówki i Dariusz Zelig, który miał wiele kontaktów zagranicznych.

Przez naszą ligę na przestrzeni ostatnich 10 lat przewinęło się wielu znakomitych graczy, jednak nie wszystkie nazwiska są zapamiętane. Zupełnie inaczej jest z Tobą.
 Jak myślisz, czemu tak się dzieje?

W ciągu ostatnich 20 lat widziałem, grałem a potem słyszałem o wielu wspaniałych zagranicznych graczach. Byli to koszykarze o różnych prezentowanych poziomach, którzy odegrali znaczące role w Polsce. Kilku z nich było naprawdę lepszymi zawodnikami ode mnie, ale były różnice pomiędzy nimi. Pierwszą i najważniejszą sprawą jest kwestia osobowości! Wielu sportowców wcale nie musi mieć silnej osobowości na parkiecie, by móc skutecznie rywalizować. Ale muszą być mocni poza boiskiem. Ludzie zaczynają cię podziwiać, bo grasz dobrze i nieźle przy okazji zarabiasz. Wszystkie te rzeczy mogą sprawić, że sportowiec popadnie w problemy poprzez brak silnej osobowości i brak koniecznej pokory. Ja byłem pod tym względem inny, nie widziałem siebie jako kogoś różniącego się od innych ludzi poza tym, że lepiej grałem w koszykówkę. Chciałem spotykać się z ludźmi którzy mają wiele innych doświadczeń, by móc zrozumieć i dowiedzieć się jak najwięcej o Polsce. I byłem związany z ludźmi na co dzień spotykanymi, ja byłem otwarty na ludzi, którzy chcieli podejść i dowiedzieć się kim jest Keith Williams a ja chciałem wiedzieć kim oni są.

Zdobyłeś cztery tytuły mistrza Polski, Twój największy rywal z parkietu – Igor Griszczuk ani jednego. Czego zabrakło jemu a co Ty miałeś, że to właśnie Ty triumfowałeś?

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem grać w Polsce w Śląsku. Tamten zespół składał się z wyjątkowych ludzi ale i graczy. Byli doświadczeni i posiadali sukcesy, przyjęli mnie do swej drużyny i nauczyli jak zwyciężać w Polsce. Gra i zwycięstwa były łatwe, ponieważ każdy wiedział że gra się rozpoczęła na serio i należy dać z siebie wszystko. Nawet gdy odszedłem ze Śląska i  przeszedłem do Pruszkowa zabrałem ze sobą tę mentalność i zdobyłem od razu z tamtymi zawodnikami  mistrzostwo. Potem w Stargardzie prawie się to udało, chociaż nikt nie pomyślał nawet o tym, że zajdziemy aż tak daleko. Było wtedy już wielu dobrych graczy w polskiej lidze, ale jeśli znajdujesz się na najwyższym poziomie, to właśnie jest coś, co motywuje cię do jego podtrzymania. Po pierwsze to moja duma to powodowała. Nie chciałem, by ktoś powiedział, że dało się grać lepiej niż Keith Williams...Historia pomiędzy mną a Igorem jest wrażliwa. Był jedyną taką osobą, która motywowała mnie najbardziej, jednym z najlepszych graczy wówczas. Czuliśmy  się lepszymi od siebie, chociaż nie przyznalibyśmy tego. Po wielu stoczonych bitwach między sobą zaprzyjaźniliśmy się poza boiskiem, ale na parkiecie musielibyśmy walczyć aż do śmierci jednego z nas! Myślę, że zasadnicza różnica pomiędzy mną a Igorem była taka, że on był większym indywidualistą, który nie był mocno związany z resztą kolegów z drużyny. Nie można być bardzo dobrym graczem indywidualnie i nie przekładać tego na wyniki zespołu, skoro nie ma między nimi połączenia, bo wtedy reszta w ciebie nie uwierzy i nie będą grać z Tobą tak jak należy.

Kogo uważasz za najlepszego gracza z jakim zetknąłeś się kiedykolwiek na parkiecie?

W Polsce na pewno byli to Zieliński, Wójcik, Griszczuk, Tyrice Walker i Joe McNaull, którzy potem okazali się gwiazdami koszykówki. Z innych zawodników wyróżniłbym z pewnością Nikosa Galisa, Roya Tarpleya i Henry Williamsa. Jeszcze przed przyjazdem do Polski miałem okazję być na parkiecie w tym samym czasie co Chris Mullin i Mark Price.

Kiedyś wspomniałeś, że czujesz się w połowie Amerykaninem, a w połowie Polakiem. Jak wspominasz okres spędzony w Polsce?

Dlatego tak powiedziałem, ponieważ dużo czasu spędziłem w tym kraju. Wielu ludzi dorasta i kształtuje się w wieku 20-30 lat, a ja przybyłem do Was jak miałem 26, by potem wyjechać jak miałem skończone 34. Rozwijałem się i dojrzewałem właśnie w Polsce. Żyłem i uczyłem się jako Amerykanin, ale na polskiej drodze mojego życia. Moje doświadczenia z Polski nie były by tak wielkie, gdybym nie był połączony z wieloma osobami. Szczególną rolę w moim życiu odegrała rodzina Jarosławskich, którzy przyjęli mnie do swojego domu, którzy pokazali i uczyli mnie obyczajów narodu polskiego. Wielu z  moich kolegów z drużyny, takich jak
Zelig, Zyskowski, Zieliński, Kołodziejczak, Kościuk i szczególnie Marek Sobczyński nauczyli mnie języka, wprowadzili  w społeczne aspekty życia i zaopiekowali się mną, kiedy potrzebowałem pomocy. Spędziłem tam osiem długich lat i przez większość czasu nie grałem przecież w koszykówkę, tylko funkcjonowałem jako osoba mieszkająca w tym kraju. Nabyłem wiele cech osobowości dzięki temu była to moja lekcja życia, z której nie raz korzystam w życiu obecnym w dalszym ciągu. Dlatego też moje serce bije i dla Polski!

Co Cię najbardziej uderzyło w naszej kulturze, naszych obyczajach?

Od razu, gdy spotykasz Polaka możesz zauważyć, że jest silnym i elastycznym człowiekiem mogącym dostosować się do panujących warunków w jego życiu. Naród polski dzięki historii wie jak przetrwać i zachować swoją siłę i kulturę. Polacy są także bardzo otwarci, dzięki czemu można na nich liczyć, gdy jest się w potrzebie. Wiedzą także, jak korzystać z małych rzeczy i potrafią dzielić się uczuciem ze sobą. Najważniejszym jednak ich aspektem jest duma z powodu tego kim są. Poprzez takie doświadczenia, jakie napotykali od Rosjan czy Niemców są dumni z własnej narodowości i z tego co mają zachowane jako ludzie.

Spotkało Cię wiele dobrego w Polsce, ale zdarzyły się na pewno i sytuacje nieprzyjemne...

Gdzie jest dobro, tam musi pojawić się i zło! Wiele razy napotykałem na przykre rzeczy, ale traktowałem je jako brak odpowiedniej edukacji, a nie jak zwykłą złą rzecz. Czasami ludzie mają zbyt wąskie poglądy na ludzi z innych krajów albo na coś, czego nie znają i z czym się do tej pory nie spotkali. Powody były różne, a to kolor mojej skóry, a to że jestem sportowcem, a to z kolei nie pasowało im, że mam trochę więcej złotych niż oni. Ja jednak pamiętam to wybiórczo, nie traktuję tego jako ogółu narodu polskiego. Chociaż o jednym zdarzeniu Ci opowiem. Pamiętam kiedy podczas drugiego roku mojego pobytu w Polsce razem z Fredem Westem w trakcie finałów poszliśmy na rynek do restauracji we Wrocławiu. To było 1 maja. Akurat wtedy odbył się marsz skinheadów. Patrol policji, gdy nas zauważył pomyślał, że jesteśmy szaleni. Ale my nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi sytuacji. Skini zaczęli do nas krzyczeć, że nas zranią i zabiją! Na szczęście nie doszło do tego. W nocy w jednej ze stacji radiowych wypowiadał się jeden z przywódców skinów. Gdy reporter zadał mu pytanie o cudzoziemców z Wrocławia – on odparł, że muszą być ostrożni, bo Polacy są dumni z tego co mają itp. Wspomniał jednak, że jest taki jeden, który jest OK. To „Czarna Perła” -  Keith Williams a on sam jest kibicem Śląska i uważa go za OK. Pomyślałem wtedy, że to jakieś szaleństwo jest. Ciekaw jestem natomiast jego poglądów odnośnie mojej osoby, czy ich nie zmienił gdy grałem potem w Pruszkowie i Stargardzie....hahaha!!!

Jestem z Polski, więc to pytanie musi zostać zadane – jak wspominasz przygody z alkoholem?

Niestety będąc w Polsce musisz sobie z tym poradzić. Nieważne, czy jesteś pijący czy też nie, alkohol i tak dostanie się do Ciebie. Polacy znajdą każdą okazję ku temu, czy to małą czy też dużą, aby strony zasiadły i napiły się wódki. Podobało mi się to nawet i myślałem po niektórych zdobytych mistrzostwach, że zabawa i picie nie skończy się nigdy. Po wielu takich spotkaniach ze znajomymi i przyjaciółmi uważam, że moja więź z Polską jeszcze się polepszyła. Nie sądzę abym teraz był w stanie wypić tyle, co wtedy...NASZ DROWA!

Czy czujesz się spełniony jako koszykarz? Czy może gdzieś tam w środku jest żal, że nie próbowałeś swoich sił  w mocniejszych ligach?

Nigdy nie będę czuł się rozczarowany. Popatrz ile osiągnąłem jako zawodnik. Nie było to NBA ale było to NBA  w wydaniu polskim. Tak była wtedy postrzegana i jest wielu ludzi, którzy nigdy nie będą mogli powiedzieć tego co ja. Wszyscy gracze pragną chociaż na jeden dzień udać się do NBA, czy grać we Włoszech, Hiszpanii albo Grecji, chociaż może się okazać pomimo tego jak są dobrzy, że nie będą mieli szczęścia. Jedyne czego trochę żałuję to tego, że nie zostałem trenerem w Polsce, gdzie pewnie byłbym do tej pory. Wielu ludzi mówiło mi dlaczego nie mogę tego zrealizować – że potrzebuję fizycznej edukacji w tym kierunku albo obywatelstwa polskiego. Niezależnie jednak od tego zdobyłem cztery tytuły będąc blisko piątego, znałem wszystkie drużyny i wszystkich graczy w Polsce, znałem język, więc nie kwalifikuje mnie to? Słuchaj, zdobyłem cztery mistrzostwa wtedy, kiedy w NBA dokonywał podobnych rzeczy Michael Jordan, więc ja czuję się jakbym był polskim Michaelem Jordanem.

A prywatnie? Wyglądasz na bardzo zadowolonego z życia człowieka. Masz jakieś swoje życiowe motto?

Życie po koszykówce na początku nie było łatwe. Gdy wróciłem do USA musiałem stać się normalnym obywatelem, zaoszczędzić pieniądze, znaleźć pracę (Keith pracuje jako ochroniarz na lotnisku w Atlancie -red.), budować życie, stać się na nowo amerykański. W 2004 roku ożeniłem się, mam teraz dwójkę dzieci, poza koszykówką jestem od ponad 10 lat. Życie nie było łatwe, ale jestem teraz tutaj. Mam wspaniałą rodzinę, jestem szczęśliwy za to jakie życie miałem i mam teraz. Moim mottem jest:
Nie podążaj za ludźmi, dawaj przykład i cokolwiek byś robił nie okłamuj osoby w której twarz spoglądasz każdego dnia

Myślisz o przyjeździe do Polski? Chciałbyś odwiedzić starych znajomych? Pięć lat temu zagrałeś w meczu pożegnalnym.

Pewnie, że tak. W 2005 roku Jarek Krzyszkiewicz zrobił mi ogromną niespodziankę organizując dla mnie mecz pożegnalny. To było coś niesamowitego, ci wszyscy ludzie – 3-4 tys. zgromadzone w hali. Jedynie smutno mi było, kiedy nie mogłem zagrać z powodu kontuzji biodra jakiej się nabawiłem. W 2007 roku przeszedłem operację i w sumie mógłbym nawet teraz zagrać gdybym chciał. Mam tam wielu przyjaciół, z którymi chciałbym się zobaczyć. Na razie dzięki Skype czy e-mail pozostaję cały czas z nimi w kontakcie. Moim życzeniem jest, aby wrócić kiedyś do Polski i pokazać ją mojej rodzinie i moich znajomych. To zabawne, że mówię o powrocie...Rozmawiałem kiedyś z Małgorzatą Dydek, która jest moją dobrą przyjaciółką  na temat mojego powrotu do Polski, że mógłbym pracować na obozach koszykówki itp. Powiedziałem, że jest to do zrobienia ale tylko z Jej pomocą i moich starych przyjaciół z Polski. Jest wiele pomysłów na mój powrót do Polski, myślałem nawet o napisaniu książki z moimi doświadczeniami, wszystko jednak zależy od mojej rodziny, nie wiem jak na nich mogłoby to wpłynąć. Zobaczymy, co czas pokaże, może ktoś będzie rozmawiał ze mną na temat niektórych przedsięwzięć przy okazji kilku piw Żywiec?

Posiadasz także doświadczenie sceniczne, które nabyłeś w Polsce, kiedy  zagrałeś rolę w filmie „Chłopaki nie płaczą”, który jest niezwykle popularny w Polsce. Jak do tego doszło?

To było dziwne. Dostałem telefon z Warszawy, a grałem wtedy w Poznaniu, czy nie zechciałbym zagrać w filmie. Poczułem się tym faktem mocno zaskoczony ale i jednoczesnie zaszczycony. Nagraliśmy kilka wersji audio złego języka amerykańskiego, potem przebrali nas w gangsterskie ubrania i odegraliśmy scenę w niewielkiej części garażu. Wow, to było naprawdę świetne. To było kapitalne, zobaczyć wszystkich znanych aktorów, a na dodatek nie przypuszczałem, że Keith Williams może faktycznie zagrać w polskim przeboju kinowym!

 Dziękuję bardzo za wywiad, życzę powodzenia i do zobaczenie w Polsce!

Zapraszam serdecznie! Podoba mi się wizja powrotu do wspomnień ze starych świetnych czasów. Wiem, że któregoś dnia z pewnością wrócę i spotkam swoich wszystkich przyjaciół i fanów.

Z Keithem Williamsem rozmawiał Hubert Krzywda

 



Liczba czytań: Brak danych
Komentarze do artykułu
Autor komentarza: prosekto
Data: 02-10-2010 11:33:54
fajny wywiad. piona

Autor komentarza: madvillain
Data: 02-10-2010 14:49:22
Mam pytanie, może trochę naiwne. Czy wywiad był prowadzony po polsku czy po angielsku?

Autor komentarza: RonArtest
Data: 02-10-2010 15:03:30
a widziałeś Logana, Woodsa, Kelatiego mówiącego po polsku?

Autor komentarza: quentin
Data: 02-10-2010 15:08:45
a do czego potrzebna Ci ta wiedza?

Autor komentarza: nd39
Data: 02-10-2010 17:34:59
Zapewne zadał to pytanie z czystej ciekawości, aczkolwiek ciekawym może też wydać się to, czy pytania i odpowiedzi brzmiały dosłownie tak, jak jest napisane, czy też to wszystko jest tłumaczeniem. Pzdr ;]

Autor komentarza: WujekDobraRada
Data: 02-10-2010 19:16:58
nie wiem nad czym sie tyle rozwodzicie.wywiad jest i tyle w temacie. poza tym jest wyraznie napisane kto go przeprowadzil a w jakim jezyku to najmniej istotne.byc moze rozmawiali po holendersku bo i tam z tego co wiem gral ten caly williams

Autor komentarza: madvillain
Data: 02-10-2010 22:37:08
Zadałem pytanie z czystej ciekawości :). RonArtest - Keith spędził tu jednak pare dobrych lat.

 
Aby móc komentować, musisz być zarejestorwanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.

 

  • Facebook tab
Wyniki NBA
Heat
Bobcats
Hawks
Pacers
Spurs
Mavericks


Tabele NBA
Konferencja Wschodnia
Dywizja atlantycka
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Toronto
38
30
Brooklyn
36
31
New York
29
40
Boston
23
47
Philadelphia
15
54
Dywizja centralna
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Indiana
51
18
Chicago
38
31
Cleveland
26
43
Detroit
25
43
Milwaukee
13
56
Dywizja południowo-wschodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Miami
47
20
Washington
36
33
Charlotte
33
36
Atlanta
31
36
Orlando
19
50
Konferencja Zachodnia
Dywizja północno-zachdnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
Oklahoma City
51
18
Portland
45
24
Minnesota
34
33
Denver
31
38
Utah
22
47
Dywizja pacyfiku
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
L.A. Clippers
48
21
Golden State
44
26
Phoenix
40
29
Sacramento
24
45
L.A. Lakers
22
46
Dywizja południowo-zachodnia
Drużyna
Zwycięstwa
Porażki
San Antonio
52
16
Houston
46
22
Dallas
42
28
Memphis
40
28
New Orleans
28
40