Odpowiadamy na blog Tomasa Pacesasa

Dodano: 7 lutego 2012 19:29
Odpowiadamy na blog Tomasa Pacesasa
Hubert Krzywda, Informacja własna;foto:euroleague.net
MediaWiki

Trener Mistrzów Polski, Asseco Prokomu Gdynia zachęcał w liście do Minister Sportu -  Pani Joanny Muchy do podjęcia dyskusji na temat diagnozy chorób w polskiej koszykówce.

Temat trenera Asseco Prokom Gdynia wywołał u mnie sprzeczne emocje. Najpierw pomyślałem sobie- "Co to, to nie. Jak on w ogóle śmie zabierać głos w sprawie polskiej koszykówki?" Po całej "szopce" w Superpucharze Polski, czy zrezygnowaniu z udziału w pierwszej fazie rozgrywek TBL było to nie na miejscu.

Wydawało się to wbrew logice i w pierwszym momencie pomyślałem, że albo Litwin postradał zmysły (obserwując go na ławce trenerskiej często odnoszę takie wrażenie) albo ktoś po prostu posłużył się jego nazwiskiem w swojej prywatnej wojnie (to najczęściej powtarzany domysł w środowisku  koszykarskim w Polsce).Po głębszym zastanowieniu się i przeanalizowaniu wpisów na Jego blogu spojrzałem na sprawę z zupełnie innej  perspektywy. Chciałem postawić się w Jego sytuacji i zrozumieć o co mu dokładnie chodzi. Przyznam, że niektóre z jego argumentów w wielu sprawach wydają się logiczne. Ja jednak nie jestem ani księgowym w PZKOSZ, ani nie znam się specjalnie na polityce tak sędziowskiej  jak i tej na najwyższych szczeblach w klubach TBL i Związku. Co więcej - nie jestem "śniadaniowcem" i nie  miałem okazji z bliska przyjrzeć się i poznać tak Pana Bachańskiego jak i reszty jego współpracowników.  Dlatego nie o tym chcę tutaj pisać i zbędnie się produkować na tematy, które są mi obce. Ale interesuję się koszykówką długo, na tyle długo by móc ocenić Pana Pacesasa pod względem sportowym.  I w tym wymiarze pozwolę sobie na polemikę z kimkolwiek z obozu Pana Pacesasa lub z Nim samym.A fakty są następujące. Obecny sezon w wykonaniu Asseco Prokomu Gdynia jest żałosny i fatalny.Liczby? Proszę bardzo - 6 zwycięstw w 23 grach daje 27,2 % wygranych. Dla lepszego zobrazowania sytuacji szczegolnie dla kibiców nie interesujących się ligami w Europie  dodam, że gorszy procent w lidze NBA mają cztery zespoły - Detroit, Washington, New Orleans i Charlotte. Drużyny, które wiadomo w jakim znajdują się położeniu.  Komentarz jest więc chyba zbyteczny.

A jednak pokuszę się o niego. Z prostej przyczyny - trener Mistrzów Polski zarzuca polskim dziennikarzom,że nie piszą o zwycięstwach Asseco, a jak przegrywają - to podnoszą larum.

Ale o czym pisać? O jednym na dziesięć spotkań  zwycięstwie w Eurolidze nad Olimpiją Ljubljana, która przyjechała do Gdyni bez pięciu podstawowych graczy? Czy o "zmordowanym" zwycięstwie po dogrywce nad cieniem drużyny sprzed roku - Lietuvosu Rytas. Kogo zatem Asseco pokonało w tym sezonie? Ano były to takie potęgi europejskiej koszykówki jak Nymburk, Azovmash (dwukrotnie) i Mińsk. I nie czepiam się tego ze specjalnej złośliwości, bo przecież zdaję sobie sprawę z tego, że żaden inny polski zespół nie zagrałby w VTB czy Eurolidze lepiej, ale przecież po to Asseco zostało zwolnione  (na własną prośbę) z rozgrywek TBL by móc GODNIE REPREZENTOWAĆ POLSKĘ NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ. Chyba, że powód był inny - to proszę wyprowadzić mnie z błędu.A jak jest, widzą wszyscy. Jest tak, jak na oficjalnej stronie klubu podczas relacji z jednego ze spotkań w ramach ligi VTB - "...wynik kwarty, choć zdecydowanie na korzyść miejscowych,  nie przyniósł ujmy Mistrzom Polski - 37:16". Pytam więc jaki wynik kwarty przynosi ujmę?  Przegrana różnicą 50 "oczek"? Wpis ten woła o pomstę do Nieba!Nie chcę w tym miejscu być źle odczytany, za to że "wożę" się po Panu Pacesasie i klubie z Trójmiasta, aleinnej taktyki wobec powyższych nie da się przyjąć . Uzurpowanie sobie prawa do wypowiadania się na temat polskiej koszykówki akurat przez Pana Pacesasa jest co najmniej nie na miejscu. Rozumiałbym, gdyby w analogicznej sytuacji głos w sprawie zabierał np. Zeljko_Obradovic w Grecji. Ale aż takim trenerem "Szeryf" nie jest.A że ma sukcesy na arenie krajowej? To żaden argument. Asseco być może i w tym sezonie sięgnie po "majstra",  ale nie będzie to nic nadzwyczajnego (choć po ostatnich osłabieniach w klubie może i to być nieosiągalne).Zgodzę się w jednym z litewskim coachem - poziom polskiej koszykówki jest kiepski. Na tyle kiepski, że najlepiej obrazują go takie fakty:

- prawie 42 letni Adam Wójcik potrafi w ciągu 15 minut zdobyć 15 punktów (w innym przypadku 16 w 19 minut), a przecież gra po przebytej bardzo ciężkiej kontuzji.

- najlepsze wsady w Meczach Gwiazd wykonuje amator (przy całym szacunku jakim darzę streetball i Łukasza Biednego, który de facto nie jest zawodowym koszykarzem)

- konkurs "trójek" wygrywa emeryt!Największą porażką ekipy z Trójmiasta jest jednak to, co wydarzyło się po Superpucharze Polski. Wiem, że niewybaczalnym jest błąd, jakiego dopuścili się w tym meczu sędziowie, ale równie niewybaczalne  są pretensje klubu o wypaczenie wyniku (!), w szeregach którego biegali wtedy po parkiecie gracze z NBA i reprezentacji Polski,  naprzeciwko których stanęła dziesiąta obecnie w tabeli TBL Polpharma, której gracze nie są godni tego, by móc rywalizować na co dzień z Asseco. I o to mam największe pretensje również do Pana Pacesasa. Nie ma chyba słów, którymi można by wyrazić osłupienie w takiej sytuacji. Fakt, iż Asseco wycofało się z roszczeń był przysłowiową musztardą po obiedzie.

Głównym problemem Pacesasa wydaje się to, iż pozbawiony jest on całkowicie pokory. Cytując Gazetę Wyborczą przypomnę Jego wypowiedź na temat nowego Dyrektora Klubu - Waltera Jeklina:

Dopóki jestem trenerem, dyrektor nie będzie miał wpływu na żadne decyzje sportowe związane z pierwszym zespołem. Jeklin ma doświadczenie, jak wprowadzić zespół z I ligi do ekstraklasy, i z powrotem, więc może bardziej przyda się w Starcie Gdynia, który ma tego samego właściciela, co my. Jedno jest pewne - aby móc dyskutować potrzebna jest większa ilość chętnych, a tych brakuje. Problem niewątpliwie istnieje. Ale czy "Uzdrowicielem Polskiej Koszykówki" powinien być Pacesas? Dyskutujcie! 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp